Tato - Paweł-Malec

Tato

Paweł-Malec


Data dodania: 2011-06-23 03:48:12
4962 wyświetleń





Ta publikacja brała udział w konkursie pisarskim!
A A A

W domu go nie ma. Wracam na podwórko. Między gankiem a garażem jaśnieje blada żyła ścieżki. Ostatnio tylko tędy chodzi. Do garażu.

Gdy wchodzę, nie słyszy mnie. Pochylony, przykręca coś. Rozwarta klapa silnika udaje bezzębną paszczę.

– Cześć, tato!

Drgnął przestraszony. Był pewien, że jest sam ze swoim fordem.

– A… – odwraca na moment głowę, by posłać mi krótkie spojrzenie i, nie prostując się, macha trzymanym w ręku kluczem. Nie spiesząc się, dokręca śrubę. Odkłada klucz na półkę, podchodzi do zlewu. Myje bez pośpiechu ręce mydłem, wyciera je podartym ręcznikiem i podchodzi się przywitać.

– Nic nie słyszałem – wyjaśnia.

– Kiedyś cię okradną. Ze wszystkiego. Mogłem bez problemu wynieść pół domu. Czemu nie nosisz aparatu, tato?

Nie odpowiada. Zamiast tego odwraca głowę i wpatruje się w swój stary jak świat samochód. Oddycha ciężko, zmęczony. Szpakowate, rzadkie włosy na skroni są wilgotne.

– Co wysiadło?

– Eee, nic nie wysiadło – irytuje się. – Alternator był trochę poluzowany. Tu nie ma prawa nic wysiąść. Chodźmy do domu – kończy.

 

            Sękata, brązowa od słońca dłoń otwiera się, stawiając przede mną filiżankę.

– A…, ty nie słodzisz – przypomina sobie, cofając przysuwaną cukiernicę.

Miesza swoją kawę i opiera łyżeczkę na brzegu podstawki. Prostuje się, opierając plecy o oparcie krzesła, i spogląda mi w twarz.

– I co u ciebie? – pyta, pocierając kciukiem wnętrze drugiej dłoni.

Sięgam do kieszeni marynarki i wyjmuję płaską, czarną książeczkę.

– Mam już dyplom i potwierdzenie z instytutu – zaczynam z dumą, kładąc książeczkę obok jego ręki.

– A co mi tu…! – zrzuca dokument ze stołu. Białe kartki wnętrza trzepocą i, przylgnąwszy do podłogi, wyginają się. Rozwarte okładki przypominają kruka, który przysiadł na ziemi, nie mając sił do dalszego lotu.

Tato patrzy w okno bez słowa. Podnoszę dyplom, chowam do kieszeni i siadam z powrotem. Zaskoczenie topnieje wolno, niczym kopiec rozbierany przez mrówki refleksji. Patrzę na fotografie powieszone na ścianie kuchni. Pierwsza komunia. Wycieczka do Zakopanego. Mama z siostrą w ogrodzie. Ja i tata przy ulach. On taki jest. Impulsywny. Teraz uspokaja się i żałuje. Od zawsze chciał, żebyśmy „wyszli na ludzi”, „mieli w życiu lepiej”. Mawiał, że po to spędza noce w warsztacie. Jest tak, jak sobie wymarzył. Musiał wiedzieć, że się oddalimy. Z każdym rokiem stajemy się inni niż on. Jest tak, jak sobie wymarzył.

 

 

Zaloguj się aby dodać komentarz

Autor: achudzio Dodano: 2011-06-30 16:00:08
Twoje opowiadanie porusza. Podoba mi się też język i metafory w nim zawarte.
Autor: Konto usunięte Dodano: 2011-06-30 20:01:05
Dziękuję:)))
Autor: Konto usunięte Dodano: 2011-06-30 20:02:16
Świetne:)
Autor: Paweł-Malec Dodano: 2011-07-01 14:40:06
Dziękuję. To miłe.
Autor: Lizabetka6 Dodano: 2011-08-19 15:10:35
Bardzo mi się podoba ten gest ojca na zakończenie, jest bardzo wymowny i symboliczny. Ja odczytuję to tak, ze rodzina jest najważniejszą wartością, ważniejszą od pracy, dyplomów i wszystkiego innego. Zdecydowanie najlepsze Twoje opowiadanie.
Autor: Alicja Minicka Dodano: 2011-08-20 11:15:49
Kawał znakomitej prozy. Gratuluję i z przyjemnością daję głos.
Pozdrawiam
Autor: janeczek Dodano: 2011-08-20 21:27:10
A ja z Twojego opowiadania cieszę się podwójnie:)
Po pierwsze dlatego, że opowiadanie trzyma cholernie wysoki poziom.
A po drugie - mogę się zgodzić z Panią Alicją ;)
Autor: Paweł-Malec Dodano: 2011-08-20 23:34:26
Można to i tak odczytać, Lizabetko. Kluczem do innej interpretacji może być przedostatnie zdanie. Dziękuję.
Autor: Paweł-Malec Dodano: 2011-08-20 23:38:11
Alicja i "janeczek", dwoje nieprzeciętnie inteligentnych ludzi, zgodni.:) Wasze opinie, chociaż nie zasłużone, są dla mnie bardzo budujące.
Autor: Konto usunięte Dodano: 2012-06-27 00:53:38
Paweł witaj. Wiesz, że ok. :)
Autor: Jerzy Granowski Dodano: 2012-07-17 07:19:26
Dużo wewnętrzych emocji w bohaterach opowiadania. Ciekawy psychologiczny obraz więzi ojca i syna...
Bardzo dobre opowiadanie :)
Autor: Edward_Poranek Dodano: 2013-10-04 12:48:39
Ja pierwszy raz na e-tekst, więc proszę o pobłażliwość. Opowiadanie przeczytałem, bo jest popularne. Metafory jaskrawe, ale udane, tekst krótki, ale zgrabny. Może by coś dłuższego następnym razem? Tak, żeby „wyjść na ludzi”, czy „mieć w życiu lepiej”...