Pociąg podmiejski - jagoda

Pociąg podmiejski

jagoda


Data dodania: 2011-05-27 22:27:31
147 wyświetleń





Ta publikacja brała udział w konkursie pisarskim!
A A A

Nie do pomyślenia, żeby miał się do niej odezwać.

 

Minęły miesiące, odkąd niemal codziennie wsiadała na Paddington i jechała razem z innymi pasażerami do centrum…

 

W ciągu tych czterech pór roku widział ją zakatarzoną i rozpromienioną, okutaną w turkusowy szalik lub chustkę; albo w spódnicy przed kolana w szkocką kratę, czy granatowym sweterek z fikuśnie wywiniętym kołnierzem. Widywał ją w fantazyjnym kapeluszu, w berecie, bez nakrycia głowy - czasem z wesołą fryzurą - jak wtedy, gdy włosy miała spięte w mały japoński koczek przekłuty długimi szpilkami, czasem ze świeżo zrobionym balejażem i końskim ogonem, czasem z kwiecistą opaską na czole, czasem po prostu - z rozpuszczonymi, puchatymi włosami. Widział ją w czerni i frasunkiem na twarzy, widział szepczącą do telefonu, poruszającą ustami, gdy słuchała mp3 zawieszonego na szyi. Po tych miesiącach codziennej podróży nieraz miał ochotę chociaż kiwnąć głową, dać jakiś znak, że milo mu ją widzieć, jednak coś go zawsze przed tym powstrzymywało. To "coś" to pewnie przeklęte angielskie wychowanie, normy społeczne i inne te wszystkie anachroniczne ograniczenia i beznadziejna k u l t u r a współczesnej cywilizacji. Nie do pomyślenia, żeby tak po prostu cokolwiek powiedzieć - nikt ich przecież sobie nie przedstawił, każdy wywołany temat rozmowy mógłby zostać odczytany jako co najmniej atak. Albo gorzej - gwałt. Wykonywał niekiedy niezgrabne próby, zbierał się na odwagę, ale w końcu nic z tego nie wychodziło. Kiedy wysiadała, zawsze jedną stację przed nim, obiecywał sobie: "Jutro! Niech to szlag, jeśli jutro tego nie zrobię!"

 

Zawsze siadała na tym samym miejscu w wagonie, naprzeciwko niego; otwierała mały książkowy notatnik, wyciągała kilka ołówków, coś rysowała, raz za razem spoglądała zamyślona w okno, znowu wracała do swych rysunków, potem znowu w okno... I w tych momentach mógł na nią patrzeć "bezkarnie". Na rude włosy zasłaniające ucho, ale nie na tyle, żeby nie móc dostrzec połyskującego srebrem i tajemniczym kamieniem kolczyka. Pociągała go i wzruszała, była zawsze taka świeża, a od stacji Paddington pociąg nabierał tego jej szczególnego, "zielonego" - mówił sobie -  zapachu. Z zamkniętymi oczami mógł odgadnąć moment jej wejścia do pociągu.

 

Dzisiaj wyglądała wyjątkowo uroczo, delikatny makijaż rozświetlał jej twarz. Wyciągnęła z dopasowanej do reszty ubioru torebki swój notes, coś w nim zapisała i ze zmrużonymi oczami uśmiechała się leciutko. Długie rzęsy, zaczerwienione usta, zgrabne nogi w brązowych rajstopach... Była piękna.

 

Jak zwykle wysiadła na Victoria, jak zwykle nie mógł oderwać od niej wzroku; wychodząc obejrzała się za siebie i ich oczy spotkały się na ułamek sekundy. Trzasnęły drzwi i pozostał tylko jej zapach... Nie. Został też...

 

Każda kartka była zarysowana… Czasami tylko szkice twarzy… Niektóre rysunki zawierały jakiś szczegół - oko, ucho, usta... większość - wyraźne portrety męskiej twarzy odbitej w lustrze okna. Jego twarzy. Przejechał swoją stację, musiał obejrzeć wszystko. Na ostatniej stronie odczytał napisane zgrabnym charakterem zdanie: "Jeśli i jutro się nie odezwiesz, następnego dnia wsiądę do drugiego wagonu"

 

Nie musiała.

Zaloguj się aby dodać komentarz

Autor: Asiapio Dodano: 2011-06-01 16:10:12
Podoba mi się:) Główny bohater wzbudza dużą sympatię, miałam ochotę wziąć go za rękę i ich sobie przedstawić, żeby się już dłużej nie musiał męczyć. Przeczytałam opowiadanie jakieś pięć minut temu, ale uśmiecham się do tej pory.
Autor: basia Dodano: 2011-06-01 18:53:01
przyjemne:)
Autor: jagoda Dodano: 2011-06-02 16:46:50
Bardzo dziękuję Asia; chyba właśnie o taki efekt mi chodziło:-). Dziękuję raz jeszcze