WSPÓŁCZESNY CHRYSTUS - Jerzy Granowski

WSPÓŁCZESNY CHRYSTUS

Jerzy Granowski


Data dodania: 2012-10-27 20:02:06
711 wyświetleń





A A A

"Trzecia piętnaście i inne opowiadania"- Piotr Prokopiak

Recenzja

 

 

WSPÓŁCZESNY CHRYSTUS

 

 

            Czytając powieść najczęściej pochłaniamy ją od początku do końca. Inaczej jest z opowiadaniami, gdy w książce mamy ich więcej. Każde opowiadanie, jako zamknięta całość, ma w sobie jakąś historię, jakieś przesłanie, puentę. To kalejdoskop barw literackich i mentalnych skojarzeń, napisanych pod wpływem jakichś doznań i emocji. Właśnie taką książkę dostałem od Piotra Prokopiaka, zatytułowaną „Trzecia piętnaście i inne opowiadania”. To druga prozatorska książka tego Autora. Niesamowita wyobraźnia poety i prozaika pozwala spojrzeć na obrazy, często szokujące. Mogą one niektórych czytelników bulwersować, ale nie pozostawiać ich obojętnych wobec pisarskich wizji. Zresztą, każdy czytelnik może doznać olśnienia i wczuć się w duszę bohatera, jaki by on nie był.

 

            Szesnaście opowiadań ma jednak wspólną cechę: miejsca, w którym autor dojrzewał, przeżywał pierwsze miłostki, zdobywał szlify dorosłości, uczył się życia i wzbogacał wartości duchowe. Jako dobry obserwator doskonale sobie poradził z udźwignięciem tematów, które przeżył sam lub też zaobserwowani bohaterowie z jego otoczenia.

 

            Zapewne każdy (no może nie każdy) w swoim życiu uciekł ze szkoły na „Wagary”. Emocje, pierwsze miłostki, pierwsze próby sztachnięcia się papierosem i strach by ktoś nie złapał na gorącym uczynku.

 

            Zdarzało się, że bez parasola staliśmy pod nieszczelnym okapem psiocząc na wszystko i na Najwyższego, ale opisanie tego wszystkiego, kropli, kałuż i zawarcie szczególnej umowy może tylko dobry obserwator, co ma miejsce w opowiadaniu „Przymierze”.

 

            Wyznanie” to doskonały kawałek refleksyjnej prozy z zastanawianiem się nad pytaniami: co z nas wyrośnie? Co nam los może zgotować? Czarnowidztwo, o którym koniecznie należy przeczytać.

 

            Każdy miał swój „Dom” rodzinny. Nie chodzi o obiekt konkretny, ale o miejsce naszego dzieciństwa. Możemy sobie jedynie odświeżyć wspomnienia dziecięcych lat czytając opis szczecineckiej kamienicy z jej tajemnicami i jakby kumulującego się od wieków życia. Takiego opuszczonego dziś miejsca w których można spotkać nie tylko bezdomnych, ale doświadczyć czegoś niewyobrażalnego. Snując się po opuszczonych klatkach schodowych i pomieszczeniach doznajemy olśnienia, cofając się w czasoprzestrzeni by nagle, jak po zerwaniu taśmy filmowej, znaleźć się w dzisiejszej rzeczywistości. Rzeczywistości tak szarej jak ostateczna agonia, doznana za przyczyną buldożerów, pozostając w żalu i sentymencie.

 

            Zastanowić się też możemy nad rozważaniami odurzonego alkoholem, a może grzybkami halucynogennymi podmiotu lirycznego, przeżywającego w odurzeniu ciemność. Odurzenie wyzwala od strachu, pobudza wyobraźnię, a „Drabina” po której delikwent się wspina to nic innego jak kolejowe tory.

 

            W kolejnym opowiadaniu „Dystymia” autor prowadzi rozważania nad życiem. Chorobliwie wnika w siebie, zauważa jakieś zaburzenia osobowości, zastanawia się czy to ja, czy ktoś inny, a może to jest czytelnik?

 

            Innym zjawiskiem, z którym każdy w swoim życiu się zetknął to strach. Utożsamiając się z „Muchą” czujemy strach przed siecią niemożności i swojej słabości wobec pająka, który czai się jak pazerny zdobywca dusz. Nawet pogoda może osaczyć biedaka i zmusić go do walki z własnym cieniem. Jednak czy ktoś wyjdzie zwycięsko z takiego zdołowania?

 

            Piasek” to kolejne króciutkie opowiadanie, w którym obserwujemy wynurzenia będącego w malignie schizofrenika albo naćpanego gówniarza, któremu wyobraźnia płata figle. Prawdziwy jest tylko ranek, budzący życie kloszardów na stacyjnych ławkach.

 

            Optymista, wbrew pozorom nie ma lekkiego życia. Problemy go przerastają i… Dlaczego targnął się na swoje życie?

 

            Jeśli przeżywamy koszmary senne to i tak jesteśmy bezpieczni bo to tylko „Sen”. Jednak nagłe przebudzenie to co innego, szczególnie wtedy gdy o godzinie piątej pięćdziesiąt pięć ktoś wali pięściami do drzwi, wrzeszcząc - Otwierać!

            Przemyślenia aresztanta, maluczkiego, bardzo mikroskopijnego wobec molocha władzy. Palenie książek i zmuszanie nieboraków do posłuszeństwa. Mimo, że to sen czujemy swoistą bezsilność. Choć dziś nie palimy książek to robimy to subtelniej, likwidując po prosu biblioteki, a co z książkami? Wyrzeknij się wiary przy słupie hańby. Nie, niech biją! Rodzinę jednak zostawcie w spokoju…

 

            Czy można być brelokiem lub czuć się jak „Brelok”, dyndający sobie raz w lewo, raz w prawo, albo wisieć? Oczywiście, że tak. Zresztą co by się nie działo to i tak się dynda lub zostaje się zmuszonym do dziwnych pozycji zwisu. Wyobraźnia leżącego w malignie na szpitalnym łóżku zawsze prowadzi do wisielczego nastroju.

 

            Najgorszy jest jednak „Powrót” do rzeczywistości, szczególnie wtedy gdy wcześniej się było na szpitalnym garnuszku psychiatryka. A co gdy się spotka przypadkowo Anioła-Dziewczynę w atramentowej sukieneczce? Ona i on zaskoczeni staną jak słupy Herkulesa. Strach przed życiem, ucieczka w ostateczność. Pozostaje zarośnięta pamięć i nicość, bezskuteczna próba odwrócenia sytuacji.

 

            W  Monologu ekstatycznym” jawi nam się współczesny Chrystus, obserwator miejskich czeluści, skaczących sobie do gardeł szczurów, tłamszących siebie nawzajem kłótliwych ludzi. Chrystus jest ponad tym bo wyzbył się ciała. Myśli: jestem lepszy, ciało sobie zabierzcie i rozsypcie popiół. Niech z wiatrem leci. Wszelkie niby autorytety mam w dupie bo pęcznieją jak rozkładające się zwłoki.

 

            Tytułowe opowiadanie to nic innego jak ciekawy opis swoich narodzin, życia i refleksji przemykających nocą, jakby się bały, że ktoś je dostrzeże i przegoni. Jedynie co nowo narodzonego nie ominie to powtarzalność godzin zasypiania.

 

            Opowiadania Piotra Prokopiaka to prawie proza poetycka, pełna metafor, niezbadanych zjawisk, duchowych uniesień, marzeń, strachu i wspomnień. Czytelnik do końca nie wie gdzie leży granica między fikcją a rzeczywistością. Z wieloma sytuacjami będzie się utożsamiał, ale też i bulwersował. To są jednak celowe zamierzenia autora, który nas niejako zmusza do refleksji nad samym sobą i najbliższym otoczeniem.

            Polecam tę książkę, której wysoki poziom warsztatu pisarskiego nie pozwala czytelnikowi pozostawać obojętnym.

Jerzy Granowski

 

 

Trzecia piętnaście i inne opowiadania” - Piotr Prokopiak

 Wydawca "SAPiK"

 Rok 2012

 Zdjęcia Krzysztof Kalisiak

 Opracowanie graficzne Marek Zalewski

 Stron 82

 Okładka miękka

 ISBN 978-83-61291-19-0

Zaloguj się aby dodać komentarz

Autor: alicefawn Dodano: 2012-12-02 00:36:14
Ciekawie napisane. Dzięki - zachęcające.