wchodząc do pokoju
zatykam uszy
bym mógł dojrzeć okno
zatrzaśnięte drzwi
na wysokości siódmego piętra
leniwie wysuwam język
oblizując oszronione czoło
śnieg przysypał czerń chodników
samotna latarnia
mruga do pozostałych
płatki róż wyznaczają drogę
nagim stopom
zatracona w jutrze
odpinała ostatni guzik świadomości
ukochany wziął ją
w ramiona
księżyc im błogosławił
świerszcze wybijały rytm
miłosnego uniesienia
zerwany płatek
cicho kwilił
za przetrąconą łodyżką
echo odbijało się od szyby
zimno przeszywa pierś
zgwałciłem ją
nie szkodzi
przy blasku świec
nie zadręczaj się
ale
ona i tak już nie żyła
leniwie chowam język
|
Romantycy lekkich obyczajówData dodania: 2012-02-19 22:12:21 |
57 wyświetleń |
||||||
| A A A | ||||||||
|
|
||||||||
Komentarze (0)
Zaloguj się aby dodać komentarz









(3)
(0)
