Przez park dostojnie i wolno
rozglądając się ukradkiem,
idzie zmęczony swoim życiem
zgarbiony, siwy Jesienny Czas.
Prześladują go mroczne cienie,
prześwietlają błyszczące słońca,
a on idzie spokojnie przed siebie,
czasem spoglądając do tyłu.
Na obdrapanej parkowej ławce,
wśród burzy liści opadłych,
usiadł cichutko Jesienny Czas,
oparłszy dłonie na starej lasce.
Tam za nim minione wiosny
i roztańczone kolorowe lata,
a przed nim przydługa zima,
do której pomału zmierza.
-bozka181-









(2)
(0)
