Apokalipsa - greckie słowo (apokalipsis) oznacza odsłonięcie, objawienie. Jest to rodzaj utworu biblijnego, w którym mówi się o tajemnicach dotyczących sensu dziejów i końca świata. Proroczą wizją wydarzeń towarzyszących końcowi dziejów jest Apokalipsa świętego Jana Apostoła, która przedstawia w języku mistycznym i symbolicznym ostateczny triumf Dobra nad Złem.
Do proroctwa świętego Jana nawiązywało wielu pisarzy i artystów. Kto oglądał kontrowersyjny film Francisa Forda Coppoli "Czas apokalipsy", czytał "Dziady" Adama Mickiewicza lub "Nie-Boską komedię" Zygmunta Krasińskiego może sobie wyobrazić apokalipsę jako potworne wydarzenie, katastrofę, zagładę lub tylko przestrogę.
Marta Gracz w swoim tomiku "Apokalipsa" stara się zrozumieć istotę bytu na pograniczu życia i śmierci, a nawet istnienia w niewyobrażalnym pozagrobowym życiu. Czy człowiek współczesny zagubiony i zaangażowany w walkę o byt swój oraz swojej rodziny może znaleźć chwilę na zastanowienie się i przemyślenie tego zjawiska? Zapewne na samą myśl o tym, strach zaczyna paraliżować umysł.
Autorka w tytułowym wierszu, jako podmiot liryczny, odważnie stanęła na ..."szczycie godzin beznadziejnych"... skąd widziała anioła ..."z nadpalonymi oddechem złego słońca skrzydłami / spadającego w otchłań / niewidomego / puste oczodoły wypełnione mrokiem / bez nadziei"...
Wiersze zawarte w tomiku powstały z wnikliwej obserwacji życia codziennego. Poetka sprawnie oscyluje na tajemnej granicy światów, starając się wprowadzić czytelnika w nastrój zadumy, zastanowienia się nad sobą i najbliższym otoczeniem. Stara się uzmysłowić nam, że nie jesteśmy osamotnieni w niepewności współistnienia bytów realnych i mistycznych, a o których zapominać nam nie wolno. Są wokół nas i żywi, i umarli, a przejście w inny wymiar po wcześniej spełnionych Boskich oczekiwaniach, pozwoli iść przed siebie z podniesionym czołem, bez strachu. Niewielu osobom było dane doświadczyć rzeczywistych i mistycznych doznań przejścia na drugą stronę o czym dowiadujemy się z wierszy "Wariatka I" i "Wariatka II".
"Apokalipsa" Marty Gracz jest przestrogą zawartą nieprzypadkowo w 33 wierszach, które serdecznie polecam wierzącym i niewierzącym czytelnikom.
__ __ __
"Apokalipsa" - Marta Gracz
Skład i druk: Wydawnictwo Miniatura Kraków 2011
Posłowie: Jerzy Granowski (Apokaliptyczne przemyślenia)
Ilustracje: Paul Gustaw Dore
Okładka twarda, płótno
Jerzy Granowski








(6)
(0)

Najlepiej kupić książkę, a naprawdę warto. Wydanie na europejskim poziomie. Link do autorki tuż nad okładką :)
Pozdrawiam serdecznie
(pamięci Sylwii Plath)
znowu jestem
wróciłam na dobre
— a przynajmniej tak mi się zdaje
pokonałam bariery światów
i za nic mam
czasoprzestrzenie
zaczynam pokutę
w nowym ciele
czy rozpoznasz mnie?
mam krótkie rude włosy
niebieskie oczy
ale to samo spojrzenie
blask chwały zaległej
zgniły w grobie
— spospoliciał
odzyskam go
bo znowu mam trzydzieści lat
i mogę umierać wiele razy
jestem w tym doskonała
po przodkach
— solidny germański fundament
ludzie nie mogą się nadziwić
więc piszą długie petycje do Boga
wiecznym piórem bez atramentu
a ja tylko się uśmiecham
odzyskując powoli siły
bo mam talent
prawdziwy
do umierania i powrotów
dar pradawnych wschodnich bogów
nie odrodzę się z dnia na dzień
zrobię to sukcesywnie
z narastającym napięciem
bo kulminację trzeba osiągać stopniowo
— to wzmaga apetyt
wygłodniałego widza
zaawansowany bieg wydarzeń
podzielę na kawałki
by ostatecznie złożyć go w całość
.....................................................
apokalipsa
i zobaczyłam anioła
— z nadpalonymi oddechem złego słońca skrzydłami
spadającego w otchłań
niewidomego
puste oczodoły wypełnione mrokiem
bez nadziei
otępiałe na przekór
zapalczywie dodawały otuchy
stałam wtedy na szczycie godzin beznadziejnych
nie zbrukanych jeszcze podszeptem niewiarą
bezlitośnie namolnie szukałam:
cienia błądzącego
pytań bez odpowiedzi
Boga
tęczy wstęgi
i księżyca świecącego w ciemnościach
czeluści co piekło chłonie
wiatru bez szemrania
prawdy — tak oczywistej
— jak ptak co rozum wydziobie
gdy mu kłamstwo z zazdrości okrutne
połamie w locie złote skrzydła
.............................................................
salamandra
gdybym cieniem wiatru szybowała w przestworzach
nad oceanem bytu
szukając sensu siły co życie napędza
Mocy
uwierzyłabym że demony czasu targają zenitem
łuny bezbrzeżnej na Atlasa ramionach
i że trudno zrozumieć co nakręca
— zegary bez sprężyn
komety
czekałabym aż diabły czerwone piekielne
ciskać będą kulami krwistej lawy
i błądząc w ciemnościach na próżno wzywając pomocy
umierałabym po trochu
co noc gdy palce Meduzy uwijając wianek z węży
wciskają nadgniłe paszcze w szprychy bezpańskiego koła
a biała kostucha wyrywa serce
— kościste nogi potykając o klęczących żałobników
ich drogi się rozchodzą
kulawe skrzydła rozpościerając nad bezmiarem
jej uśmiech — tajemniczy
oczy wypalone — płoną
oddechem ugasi słońce
nie z popiołów odrodzi się na nowo
.................................................................
przedstawiam zatem 3 wiersze z tomiku APOKALIPSA.
pozdrawiam
Marta Gracz