1.
W prawie pustym pubie, przy stoliku
w rogu sali siedziała samotnie dziewczyna. Jej piękne, zielone oczy, wpatrzone
w jakiś nieokreślony punkt za oknem, przepełnione były smutkiem i niepewnością.
Wydawało się, że za chwilę popłyną z nich łzy. Przed nią stała szklanka,
napełniona do pełna gorzkawym tonikiem. Wybór nie był przypadkowy. Nie mogła zmusić
się jednak do wypicia choćby łyka, mimo, iż dzień był wyjątkowo upalny.
Nagle wyrwała się z apatii i
zerknęła na zegarek. Właśnie przed chwilą minęło południe. Skierowała wzrok na
drzwi wejściowe, przez które właśnie w tym momencie wszedł wysoki, ciemnowłosy
chłopak. Na twarzy dziewczyny przez chwilę pojawił się nikły uśmiech. Tomek jak
zwykle był wyjątkowo punktualny. To była jedna z jego wielu zalet. Uważała go
również za przystojnego i inteligentnego. W zasadzie był prawie ideałem.
Prawie, bo wiedziała, że ideał mogłaby obdarzyć silniejszym uczuciem, a Tomek
nie mógł stać się nikim więcej, niż tylko przyjacielem. Choć niekiedy zastanawiała
się, czy aby na pewno z czasem nie mogłoby się coś zmienić?
- Cześć. Hej, czemu jesteś taka
niewyraźna? Po co chciałaś się spotkać? Stało się coś? – zasypał ją pytaniami.
- Chyba tak – odparła na ostatnie z
nich. – Siadaj – wskazała na krzesło.
- Za sekundę. Taki dzisiaj skwar, że
zaschło mi w gardle. Muszę je przepłukać – to mówiąc mrugnął do niej okiem.
Chłopak podszedł do baru i zamówił
butelkę piwa z lodówki. Dziewczyna odprowadziła go wzrokiem. Jego obecność
nieodmiennie wprowadzała ją w dobry nastrój. Nawet teraz poczuła się lepiej. Rzeczywiście
byli przyjaciółmi, zawsze mogła na nim polegać i nigdy się nie zawiodła. Ufała
mu, mimo tego, iż wiedziała też, że z jego strony było to coś więcej, niż tylko
przyjaźń. Kochał ją, nie miała co do tego wątpliwości. Nigdy nie czuła się
jednak z tego powodu choćby zmieszana, nie dał jej ku temu powodu.
- Już jestem – stwierdził siadając
przy stole. Od razu też podniósł szklankę do ust i opróżnił połowę jej
zawartości. – Boże, jak ja tego potrzebowałem – przyznał z ulgą w głosie. – No,
ale mów.
– Arek od dawna chce, żebym się
przeprowadziła do niego do Warszawy – zaczęła.
Tomkowi nie drgnęła nawet powieka,
ale jego oczy spoważniały.
- Jak już ci kiedyś mówiłam, najpierw
chciałam skończyć studia. Dobrze mi tu w Łodzi. Jednak ostatnio doszłam do
wniosku, że miłość na odległość jest dla mnie za trudna. Brakuje mi go na co dzień
i w końcu zdecydowałam się jechać. Przynajmniej do wczoraj byłam pewna, że tego
chcę. Niestety… Sprawy się skomplikowały.
- Wszystko z nim okej? – spytał.
- Nie do końca. W maju Arek znalazł
się na imprezie u nas w Łowiczu. Pamiętasz, też chciałam jechać, ale miałam
ciężkie kolokwium z chemii i w końcu zostałam pozakuwać. Kota nie ma, myszy
harcują. Arek poszalał i mocno się upił. Była tam też Magda. Nie wiem, czy ci o
niej opowiadałam?
- Troszkę.
Akurat tę historię znał dość dobrze.
Magda chodziła z nimi do tej samej klasy w liceum. Pragnęła Arka od zawsze. Miała
na jego punkcie obsesję. Była jedną z najzdolniejszych uczennic i niewątpliwie
jedną z najładniejszych. Jednak Arek jej nie dostrzegał, miał Anię. Zaczęła mu
się narzucać. Starała się zwrócić na siebie jego uwagę różnymi metodami - bezskutecznie.
W końcu wpadła w złe towarzystwo. Przyłapali ją w szkole odurzoną narkotykami i
karnie przenieśli do innego liceum.
- Od dawna już omijała z daleka
miejsca w których mogłaby zobaczyć nas razem. Nienawidziła mnie. Ciekawe, skąd
wiedziała, że Arek przyjdzie sam? Pewnie przypadek. Myślałam, że dała nam już spokój
– kontynuowała Ania. – Myliłam się. Przyszła tam tylko po to, aby się do niego
dobrać. Zaciągnęła go, pijanego, do pokoju i...
- Domyślam się.
- Jak tylko się spotkaliśmy z
Arkiem, to od razu wziął mnie na rozmowę i przyznał, że chyba miał stosunek z
Magdą. Nawet nie próbował się tłumaczyć. Czuł się z tym bardzo źle.
- Czekaj, „chyba miał stosunek”?
Trudno nie zauważyć, że się baraszkuje z ładną dziewczyną.
- Był tak nawalony, że nic nie
pamiętał. Początkowo strasznie się wściekłam, ale mu wybaczyłam. Mnie też
kiedyś film się urwał i zrobiłam coś głupiego. Może nie aż tak, ale do dziś się
wstydzę. I nie pytaj, co to było, bo ci nie powiem.
- No dobrze. Jesteś liberalna,
wybaczyłaś mu, więc w czym problem? – dociekał Tomek. – Od tego czasu minęły
już dwa miesiące.
- Problem polega na tym, że Magda
naprawdę ma to, co chciała. Jest w ciąży. Wczoraj przyjechała do Arka pod pracę
i powiedziała mu o tym. Twierdzi, że on jest ojcem. Trudno w to nie wierzyć.
Cała impreza widziała, jak razem zniknęli w sypialni. Poza tym Magda zawsze
mówiła, że swoje dziewictwo trzyma dla Arka. Wolałabym w to nie wierzyć, ale
troszkę ją znałam i wiem, że stać ją było na coś takiego.
- Przypuszczam, że Magda nie chce
usunąć dziecka? – spytał chłopak. – Może udałoby mu się z nią dogadać?
- Wiem, że nie chce. Już o to pytał.
A jeśli nawet, to nie wiem, czy chciałabym żyć z kimś, kto bezmyślnie robi
dzieciaka, a potem – tu pstryknęła palcami – i po kłopocie.
- Nie wiedziałem, że masz coś
przeciwko aborcji.
- To nie tylko o to chodzi. Jesteś z
Łodzi. W dużym mieście wszyscy są anonimowi. U nas ludzie się znają. Nie
zdajesz sobie sprawy, co to znaczy mieć w Łowiczu nieślubne dziecko. Magda wie,
że narazi się na szykany. Tym bardziej, że wszyscy wiedzą jakim sposobem
zaciągnęła Arka do łóżka. Mimo to poszła na to i chce je mieć. Nie wiedziałam,
że można aż tak kochać. Nawet myślałam, że może lepiej by było, gdyby się
zeszli. Ale to nie wchodzi w rachubę.
- A dziecko na pewno jest jego? Przecież
nie może być tego pewien – zasugerował.
- Być może. Ale tak czy inaczej dowiemy
się tego dopiero za siedem miesięcy. Ile będę miała przez to bezsennych nocy?
Ale to nic, jeśli wszystko dobrze się skończy, to będę chodzić przez jakiś czas
niewyspana i zestresowana. A jeśli się okaże, że faktycznie jest jego? Co
wtedy?
- Nie da się tego sprawdzić
wcześniej? – spytał.
- Da, ale to jest niebezpieczne dla
płodu i jak lekarz nie zleci innych badań związanych z aminopunkcją, to nie ma
szans. Trzeba czekać.
- Akurat Arka stać na alimenty.
- Tak, ale jeśli to będzie jego
dziecko, to musi ono mieć ojca. Pieniądze go nie zastąpią...
- Sama mówiłaś, że ich związek nigdy
nie dojdzie do skutku – zauważył.
- Nie, ale ja nie chcę, aby dzielił
swoją miłość i czas pomiędzy dziecko Magdy, a ewentualne nasze przyszłe. Nie
zniosłabym tego chyba.
- I co w związku z tym zamierzasz?
- Albo do niego pojadę i zaryzykuję,
albo od razu dam sobie spokój.
Mimo powagi chwili, Tomek parsknął
śmiechem.
- Przepraszam. Ale sama siebie
słyszałaś. Spróbujmy to przeanalizować. Dlaczego chcesz zerwać?
- Bo się boję przyszłości. Nie chcę
angażować się w coś, co może sprawić mi wiele bólu – przyznała szczerze.
- A chcesz z nim być, bo go kochasz?
– dopowiedział Tomek.
- Mhm – potwierdziła.
- A co na to wszystko Arek?
- Jest zdruzgotany. Wyczuł, że
jestem w rozterce. Boi się, że mnie straci.
- Zreasumujmy. Wyjeżdżając
przerwiesz studia, a w zamian możesz dostać faceta z dzieckiem i alimentami,
oraz obsesyjnie zakochaną w ojcu malucha piękną dziewczynę... – z premedytacją
nie powiedział jej, co straci zostając tu.
- Tak – zamilkła i zaczęła
intensywnie myśleć. – Masz rację - powiedziała po dłuższej chwili drżącym
głosem. - Muszę to skończyć już teraz.
Tomek ożywił się w duchu. Właśnie
osiągnął to, o czym marzył od dawna. Pożądał jej zapewne nie mniej, niż Magda
Arka. Może tylko posługiwał się mniej bezpośrednimi metodami. Jedyna przeszkoda
na drodze do jej serca właśnie została usunięta. Wystarczyło już tylko jeszcze
raz utwierdzić ją w przekonaniu, że to najlepsza z możliwych decyzji. Może potrzebował
jednego słowa i to Arek od tej chwili będzie cierpiał tak, jak on dotąd.
Spojrzał na Anię. Wiedział, że ona już cierpi. Jej miłość nie zniknie nagle. W
zasadzie do końca życia będzie zastanawiać się, czy wybrała dobrze. Zawsze
będzie ją to dręczyć. Być może zabije to w niej cząstkę jej duszy. Czy tego
właśnie chciał? Czy nawet jeśli uda mu się związać Anię ze sobą, czy mógłby żyć
z nią wiedząc, że to z jego winy nie ma wszystkiego co najlepsze?
- Nie rób tego – usłyszał swój głos.
– Nie możesz.
Ania spojrzała na niego zdziwiona.
- Nie wolno ci go teraz zostawić.
Musisz go wesprzeć, bo bez ciebie sobie nie poradzi. Ty bez niego też nie.
Jesteście dla siebie stworzeni. Pasujecie do siebie idealnie. Najważniejsze są
twoje uczucia. Musisz być szczęśliwa, a to całkiem uda ci się tylko z nim –
westchnął, czując jak fala gorąca wypływająca z okolicy splotu słonecznego,
wlewa mu się do głowy. – Zobaczysz, wszystko się ułoży. Jestem tego pewien –
zakończył.
Zamilkł, a Ania też nie była w tym
momencie w stanie wydusić z siebie słowa. Chłopak podniósł szklankę z piwem i duszkiem
wypił do końca. Odstawił ją na blat stołu nienaturalnie mocno. Próbował jakoś
się uspokoić, ale teraz nie był w stanie odzyskać nad sobą kontroli. Wiedział,
że traci Anię na zawsze, że widzi ją po raz ostatni.
Dziewczyna wydawała się nie zauważać
jego stanu. Jej oczy znów nabrały blasku i na twarzy zagościł uśmiech.
- Dziękuję – powiedziała. – Akurat
po tobie spodziewałam się innej rady. Chciałam, żebyś pomógł mi uciec. Jestem
strasznym tchórzem, ale teraz już nie mam wątpliwości, czego tak naprawdę chcę.
Pomogłeś mi to zrozumieć – złapała go za rękę. - Jesteś prawdziwym
przyjacielem. Najlepszym jakiego mogłabym kiedykolwiek mieć. Tym bardziej, że
ty wolałbyś, żebym została w Łodzi. Chyba się nie mylę? – spytała, znów
poważniejąc.
- To już teraz nie ma znaczenia –
powiedział w zadumie. – Ważne jest, czego ty chcesz.
Spojrzała na zegarek.
- Wiesz, na wszelki wypadek kupiłam
bilet na pociąg. Sam widzisz, jaka byłam rozdarta. Mam jeszcze trochę czasu,
żeby się spakować. Nie będziesz miał nic przeciwko, jak już będę uciekać?
Jeszcze się na pewno zobaczymy, zanim całkiem się przeprowadzę.
- Leć. Nie ma problemu – odparł
beznamiętnie.
Wstała. Podeszła do niego i
pocałowała w usta, zatrzymując się w tym geście odrobinę dłużej, niż powinna.
- Jeszcze raz ci dziękuję. Pędzę. Pa,
pa!
Nawet się za nią nie obejrzał.
Przejechał językiem po swoich ustach, na których pierwszy i ostatni raz
znalazły się wargi osoby którą właśnie nieodwracalnie stracił. Sięgnął po wciąż
nietknięty tonik Ani. Gorycz, którą czuł każdą komórką mózgu teraz spłynęła mu
także do gardła.
Przy szóstym piwie stwierdził, że
nawet nie jest w stanie się upić. I wciąż zadawał sobie pytanie: „Czy można aż
tak kochać?”
2.
- Tomek? Cześć – chłopak usłyszał w
słuchawce głos Ani. – Normalnie mam wrażenie, że mnie unikasz, co?
- Nie. Jestem po prostu ostatnio
trochę zabiegany. Znów zaczęły się studia, a ja miałem jeszcze parę egzaminów
we wrześniu. No słucham, co u ciebie?
- Same dobre rzeczy. Wyobraź sobie,
że wczoraj była u nas Magda. Wiesz która?
- Domyślam się – odparł.
- Przyszła, usiadła i powiedziała,
że to dziecko nie jest Arka. Przeprosiła za wszystko. Opowiedziała, jak to
było. Owszem zaciągnęła Arka do łóżka, ale nic z tego nie wyszło. Za bardzo był
pijany. Następnego dnia przespała się z kimś innym, no i zaszła. A wiedziała,
że Arek nic nie będzie pamiętał i będzie mu mogła wmówić wszystko. Miała
nadzieję, że rozwali nasz związek i wejdzie na moje miejsce. Mówię ci, była
rozbrajająco szczera. W końcu jednak zrozumiała, że nie uda jej się nas
zniszczyć, więc dała sobie spokój. Po prostu to powiedziała. Niesamowite,
prawda?
- Mhm – potwierdził.
- Mówiła też, że zostaje z
prawdziwym ojcem. Trochę mu współczuję, bo jest ostro pokręcona. Ale w sumie
nie mam do niej żalu. Ty i ona pomogliście nam scementować nasz związek. Każde
z was oczywiście w zupełnie inny sposób. Teraz możemy wreszcie zacząć normalnie
żyć. Jestem szczęśliwa. Bardzo. Jeszcze raz ci dziękuję za tamte słowa. A swoją
drogą nieźle to sobie ukartowała, prawda? Aż nie chce się wierzyć, że wpadła na
to sama. Poza tym jestem ciekawa, czy w wieku dwudziestu dwóch lat faktycznie
była dziewicą?...
„Była”, pomyślał Tomek patrząc na
pijącą herbatę Magdę. Jej sporych rozmiarów brzuch świadczył, że wkrótce
zostanie matką jego dziecka.
Dariusz S. Jasiński
29.01.2010









(3)
(1)
