Czas jest absolutny Teraz - Marcin Kotasiński

Czas jest absolutny Teraz

Marcin Kotasiński


Data dodania: 2011-08-18 17:32:14
1709 wyświetleń





A A A

Zagadka zmienności jest jedną z najstarszych zagadek ludzkości. Przemiany zjawisk zawsze następowały niezależnie od człowieka. On spostrzegał siebie zawsze w zależności od nich, ale nigdy nie potrafił na nie wpłynąć. Od zawsze, kiedy obserwował następowanie zmian dokonywał refleksji nad nimi, nad tym jak po dniu przychodzi noc, po jednej porze roku następna. Jak człowiek, z którym żył w pewnym momencie „zawieszał się” w czasie na skutek śmierci, a on obserwujący szedł dalej do przodu. Starał się zrozumieć to zjawisko mające nad nim władzę, dlaczego ono ją ma, widząc w zrozumieniu możliwość przejęcia tej władzy i wymknięcia się z pod wpływu czasu. Dotąd tego nie uczynił. Zasadniczo z powodu swojej cielesności nigdy tego nie uczyni, bo jego ciało ulega ciągłym zmianom i znajduje się w świecie, który tym zmianom ulega.

Kiedy zauważał jakieś zmiany, to zawsze zauważał je Teraz, tylko obecnie, nigdy w innym momencie, nigdy nie były i nie są one doświadczane inaczej. Mógł sobie o nich przypomnieć jakby doświadczając ponownie, ale robi to zawsze w umyśle, nie w świecie. Mógł wybiec myślą do zdarzeń, które wydawało mu się, że mogą nastąpić. Nawet jeśli później następowały, to zanim do tego doszło on myślał o nich w umyśle. Mógł również wrócić do zdarzeń, które kiedyś następując zostawiły ślad jak wywrócone drzewo, ale wracając nie doświadczał zjawiska, ale starego rezultatu zjawiska, które niegdyś nastąpiło w teraźniejszym doświadczeniu, a teraz ponownie jest doświadczone, ale jako efekt niegdyś zaszłego zdarzenia. Nie doświadczał, więc zdarzenia, ale spostrzegał ślad po zdarzeniu, które było kiedyś.

Czas jest absolutny Teraz

Zapewne już w początkowym okresie swojego istnienia człowiek zauważał przemienność zjawisk. To, że dziś coś wygląda jak wygląda, po jakimś szeregu zmian zaczyna wyglądać inaczej, aby później zmienić się jeszcze bardziej. Można przypuszczać, że chociaż niektóre zwierzęta zauważają podobne zmiany w swoim doświadczeniu, kiedy najpierw widzą siebie jako młode w stadzie starszych widząc jak w trakcie życia pewni członkowie stada przewracają się i znikają. Zauważa, że z pozycji podległej starszym samo przechodzi i staje się starsze, i pod swoimi nogami zauważa inne maluchy, aby wreszcie później zauważyć, że gdzieś znikli wszyscy ci, którzy byli od niego starsi i samo należy do czołówki stada wokół siebie widząc tylko młodszych towarzyszy.

Ta pamięć u człowieka wytworzyła wrażenie rozciągłości czasu. Zaczął postrzegać przemienność zjawisk jako proces. Człowiek, podmiot zawsze uobecnia się sobie Teraz w tym swoim Teraz spostrzegał, że coś zostawił za sobą, co doprowadziło go do Teraz i z tego powodu widząc ponadczasowość przemienności, czasu, wychodzi z założenia, że coś jeszcze będzie miało miejsce. Wymyślił tak pojęcia przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Te pojęcia stały się tak realne, że uznał je za pewne składniki czasu, pojęcia, jakim obdarzył obserwowaną przemienność zjawisk.

Niewiele później, kiedy chcąc uniezależnić się od przemienności, która nie zawsze sprzyjała mu postanowił zacząć mierzyć równe okresy, w jakich występował dzień i noc, a także pory roku rozpoznawane po zmianie temperatury, ilości wody, zmianie roślinności i innych. Powstał pierwszy zegar egipski, zegar słoneczny. To bardzo ważna uwaga to, że był on słoneczny. Podobnie wcześniej wszystkie spostrzeżenia dotyczące przemienności dotyczyły słońca. Dzień jest dlatego bo Ziemia obraca się do słońca twarzami ludzkimi, które ten dzień spostrzegają. Noc następuje, bo ta twarz Ziemi jako twarze ludzi spostrzegające dzień czy noc widziały, że słońce znikło, aby po tej nocnej części cyklu znowu zamienić się w dzień pod wpływem światła słonecznego.

Czas jest absolutny Teraz

Tak jeden bądź kilku Egipcjan wpadło w rozmowie między sobą na pomysł, aby obserwowany na ziemi cień spróbować użyć do odmierzania momentu dnia, bo zauważyli, że cień przesuwa się tak jak przesuwa się Słońce na niebie zawsze równo i tak samo. W ten sposób powstał pierwszy zegar ten, który napędza Słońce, a ludzie zaczęli według pozycji Słońca odwzorowanego na ziemi przez cień organizować swoje zajęcia.

Ówczesny zegar był jednocześnie najdokładniejszym zegarem świata, ale i zegarem odmierzającym upływ zmian, ten czas, najmniej dokładnie. Choć niebawem przyozdobiono go odpowiednimi symbolami oznaczającymi kolejne momenty dnia, to i tak wydaje się, że dość swobodne życie starożytnych nie było tak ściśle organizowane przez tak zwany czas jak dziś. Można przypuszczać, że jak to zwykle bywa z wszelkimi przełomowymi wynalazkami wyprzedzają one epokę, w której zostają wymyślone, aby dopiero w procesie rozmyślań nad użytecznością znaleźć zastosowanie dopiero później. Fakt faktem pierwsza miara przemienności została wymyślona.

No właśnie, wymyślono miarę, nie czas. Pojęcie czasu pojawiło się gdzieś w historii ludzi chyba jeszcze nie z Egipcjanami, którzy odkryli pierwszy sposób mierzenia zman. Można sądzić, że dopiero przemyślenia nad pierwszym i kolejnymi zegarami, klepsydrami, porami roku i innymi refleksjami nad przemiennością, pamięcią i zdolnością wybiegania poza to, co Teraz doświadczane wpłynęło na powstanie pojęcia czasu. Ale zwróćmy uwagę na to, czym jest zegar.

Czas jest absolutny Teraz

Zegar to po prostu mira, taka jak metr posiadający centymetry, milimetry i inne długości, który pozwala mierzyć odległości pomiędzy obiektami spostrzeganymi w doświadczeniu. Jest on podobny do kilograma jego gramów, dekagramów, czy miligramów. Podobny do litra, który ma decymetry, centymetry sześcienne i podobny do innych miar. Zegar ma godziny, minuty, sekundy, którymi odmierzamy ruch zmian. Jest on po prostu miarką do odmierzania momentów wystąpienia czegoś względem czegoś innego i niczym ponad to. To dość niezwykła miara, bo to urządzenie do mierzenia na rękach lub w domach posiada ogromna większość ludzi na ziemi. Trzymamy zegary, aby mierzyć dzień i noc, aby je zorganizować lepiej. Aby w dniu i nocy zorganizować swoje przyzwyczajenia, wywoływać zdarzenia – zmiany, które chcemy wywoływać. Czy będzie to przyrządzenie posiłku o danej porze niekoniecznie zależne od poczucia głodu, czy będzie to wyjście z domu o konkretnej porze dnia, aby uczynić coś albo cokolwiek innego. Tej miary używamy, aby wyznaczyć punkty w trakcie dnia lub nocy, w których chcemy rozpocząć coś i uczynić.

W dodatku ta miara jest przez nas wymyślona, tak jak wymyślony i umowny jest metr, litr, kilogram. Możnaby przecież równie dobrze „poskładać” dzień i noc z setki jakiegoś rodzaju godzin, godzinę złożyć z setki jakichś minut, itd. To kwestia dopasowania odpowiedniej długości odcinków. Wyszło tak, że Ziemia obraca się wokół Słońca przeciętnie w 365 obrotów wokół własnej osi, podczas których obserwujemy cztery wyraźne zmiany klimatyczne w regionie zamieszkania. Kiedy jest najcieplej i roślinność jest najbujniej rozwinięta, po tym robi się chłodno i rośliny stają się przekwitłe, po tym przychodzi największy chłód, aby po nim wreszcie stawało się coraz cieplej, a rośliny znowu zakwitają przechodząc ponownie w ten najcieplejszy okres, po którym znowu przychodzi okres wzrastającego chłodu, itd. w kółko to samo.

Czas jest absolutny Teraz

Te zmiany wyższego rzędu względem zmieniającego się cienia na tarczy słonecznego zegara, czy przesypanego piasku w klepsydrze sprawiły, że zaczęto wymyślać inne miary czasu. Inne miary obrotów Ziemi wokół własnej osi i wokół Słońca. Powstały kalendarze, dzięki którym ludzie dokładniej zorganizowali pory siewu i zbioru, zorganizowali cykliczne spotkania wymyślonych przez siebie instytucji i wiele innych. Wszystko to wymyślili na podstawie pierwotnie dostrzeganych przemian. Wymyślili dążąc do przejęcia władzy, jaką przemiany ujmowane w pojęciu czasu mają nad nimi. Jednak dzięki tym przemyśleniom nie przejęli nad nim władzy, ale doszli do większej zgody z przemiennością, trochę tej władzy odebrali, ale tylko do pewnego stopnia, bo te przemiany wyższego rzędu cały czas są nad nami. Nie mamy życia przez wieki, tym bardziej wiecznego na Ziemi. Nawet, jeśli mieć będziemy, to i tak zmiany, jakie będą występować w ciele, które być może będziemy kontrolować przy pomocy metod medycyny będą zauważalne. Ktoś będzie musiał, co ileś lat udać się do lekarza, aby ten zaaplikował mu lek odwracający zmiany, jakie powstały w jego organizmie na skutek przemian. Albo będzie musiał brać go cały czas, aby nie dopuścić do wystąpienia zmian nieodwracalnych, którymi będzie starzenia się ciała.

Czas jest absolutny Teraz

 

Niezależnie od tego powstało w ludziach pojęcie czasu. Powstało ono na podstawie tego, że kiedyś było coś, Teraz jest coś innego i na podstawie tych wcześniejszych i teraźniejszego doświadczenia myślą, że coś będzie, co ponownie potwierdza doświadczenie następnego dnia, w którym zauważa się, że wczorajsze myślenie Teraz stało się przeszłością i dzisiejsze Teraz jest aktualne prowadząc do myśli, że jutro ponownie ockniemy się w refleksji nad Teraz. Właśnie, wszystko czego realnie doświadczamy to Teraz i nic więcej. Reszta to imaginacja, choć oparta na czymś słusznym, bo dotyczy byłych doświadczeń, które pouczają nas będzie jeszcze coś. Ostatecznie wiemy, że trzeba zachować ostrożność, co do tego czy coś będzie, ale pomimo tej myśli o ostrożności nad wybieganiem w tak zwaną przyszłość jutro nadchodzi jak zwykle, co dzień zamieniając się w dziś, w Teraz. Właściwie ostrożność ta wynikła ze sceptycyzmu, ale nie mamy doświadczeń takich, kiedy nas nie było, od kiedy jesteśmy. Ciągłość ludzkości nie została jak dotąd przerwana, gdyby została to można sądzić, że nie miałaby, z czego odrodzić się. Choć oczywiście to także nie jest pewne biorąc pod uwagę biologiczne pozostałości, z których w procesie ewolucji pojawiłby się znowu człowiek lub coś na jego kształt o podobnej umysłowości stwierdzające swoje przeszłe, Teraźniejsze i mające nastąpić doświadczenie.

Czas jest absolutny Teraz

No dobrze, czas to pojęcie obejmujące tak zwaną przeszłości, teraźniejszość i przyszłość. W istocie przeszłość i przyszłość zawsze nie istnieją. Nie mamy doświadczeń przeszłości takich jak Teraźniejsze odczytywanie tych liter. Mamy wspomnienie znajdujące się w umyśle, które przez wspólną identyfikację tego samego podmiotu mówi, że ten podmiot miał doświadczenie siebie, kiedy był mały, później nieco większy, itd. do chwili obecnej, kiedy teraz spostrzega siebie w swoim najdojrzalszym jak dotąd przejawie. Obiektywna przeszłość nie istnieje w świecie, została przysłonięta prze proces przemian. Dziura w ziemi, która kiedyś powstała uległa niewielkiemu przysypaniu. Zaostrzone jej brzegi stępiły się pod wpływem wiatru, opadu deszczu może śniegu. Kiedyś żywe drzewo, które przewróciło się już nie stanie, wyrosną na nim nowe rośliny, może nawet te same z jego nieobumarłego korzenia. Ale przeszłe zdarzenia, które kiedyś były teraźniejszymi zacierają się, a obiektywnej przeszłości nie ma. Jest jedynie pamięć i w dodatku mglista, bo większość szczegółów uległa zatarciu nawet wiele ogółów nie pamiętamy jedynie te momenty naszych doświadczeń, kiedy refleksja nad nimi była świadomsza.

 

O przyszłości też niewiele wiemy. Możemy przewidzieć, że wywracająca się na stole szklanka z wodą sprawi, że za ułamek sekundy cała ta woda znajdzie się na podłodze, ale po tym ułamku sekundy przekonujemy się, że wypowiedzenie słowa „cała” jest nadużyciem z naszej strony, powiedziane zostało za dużo. Woda rozlewa się po blacie stołu i tylko część pierwsza fala o największej sile najpierw spływa, a później już tylko skapuje na podłogę, część rozlała się po stole. Jeszcze trudniejsza sprawa pojawia się z przewidywaniem tego, co nastąpi jutro. Nawet, jeśli mamy dokładny plan dotyczący jakichś wydarzeń, które mamy zamiar wywołać. Szczególnie trudniej jest, kiedy w kreowaniu tych wydarzeń uczestniczą inni ludzie, którym zdarzyło się zaspać, nie zdążyli zrobić czegoś albo czegoś innego. Wtedy okazuje się, że początkowy plan myślany w myśli zmienił się ogromnie, ale dzięki staraniom, łapaniu tego, co z tego planu rozpierzcha się na boki udaje nam się kierunkowe zdarzenie wywołać, choć mogło to zabrać ze dwie godziny więcej i zaczęło się później, bo ten tam któryś przyjechał później niż miał.

 

Czas jest absolutny Teraz

Przyszłość tak jak i przeszłość jest tylko naszym wyobrażeniem. Różnica pomiędzy nimi polega na odwrotności. Wyobrażenie przeszłości narzuca nam się, jest koniecznością, coś było, jakie było i to wszystko. Prawie, bo ta konieczność jest relatywna. Przyszłość z kolei jest niezdeterminowana, determinuje ją jedynie to, co jest Teraźniejsze to, co przeszłe niekoniecznie, bo można coś Teraz zmienić tak, że trudno będzie szukać śladów takich konkretnej przeszłości w zdarzeniach przyszłych, choć może to być trudne, ale da się. Ktoś może dzięki silnej woli zmienić zupełnie swoje życie tak, że to, które prowadził kiedyś staje się zupełnie niepodobne do tego, które stało się po kilku latach. Tak zwaną przyszłość kreujemy naszymi o niej i sobie wyobrażeniami, i działaniami teraźniejszymi. Kształtujemy ją na podstawie tego, jakie jest Teraz. Ale obecną postać Teraz zakorzenioną w zdarzeniach byłych przyjmujemy z wolnej woli chcą kształtować własne życie w podobnym kierunku. Niemniej realne pozostaje tylko Teraz. Tylko w Teraz kształtujemy przyszłość, a nawet przeszłość tym, że zmieniamy były wizerunek siebie nowymi postanowieniami, które wprowadzamy w życie stając się kimś innym niż tym, kim widzieliśmy się wcześniej. Przeszłość można zmieniać teraźniejszością czyniąc siebie kimś innym. Wtedy przyszłość staje się inna niż przeszłość, ale byłe zdarzenia pozostają choć mogą rzutować na obecną postać nas w sposób słaby.

Nie mniej liczy się tylko Teraz, bo tylko Teraz jest realne. Wszystko, co w ogóle doświadczamy, to dzieje się Teraz. Nie ma innego czasu. Przeszłość i przyszłość nie jest realnym doświadczeniem, realne jest o tyle o ile się o nich myśli, ale nie doświadcza się ich tak jak Teraz. Wszystko jest Teraz nawet, kiedy myśli się o przeszłości lub przyszłości, to myśli się Teraz. Dlatego wszelki możliwy do pomyślenia czas jest wyłącznie Teraźniejszością, innego nie ma. Dlatego wszelki czas jest czasem Teraźniejszym, a Teraz stoi zawsze w miejscu, bo zawsze dokonując refleksji nad istnieniem dokonujemy jej Teraz w innym momencie siebie nie postrzegamy realnie. Choć widzimy różnicę w refleksji nad sobą, która miała miejsce minutę temu a tą Teraz, to różnica ta polega na kolei zdarzeń na przemianach w myśleniu i doświadczeniu. Jednak wszystko, co myślimy i doświadczamy występuje Teraz.

 

Czas jest absolutny Teraz

 

cdn...

 

... Czas jest absolutny Teraz - uzupełnienie 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zaloguj się aby dodać komentarz

Autor: janeczek Dodano: 2011-08-18 19:47:19
Dobry tekst :)
A wiesz, ciekawe jest, że Platon już o tym pisał. W Parmenidesie. Przez długi czas ten dialog był uważany przez filozofów za igraszkę Platona, za komedię w której wyśmiewa się on z samej dysputy filozoficznej sprowadzając jej wynik do absurdu.
Ta naiwna interpretacja wynikała oczywiście z błędnego założenia, że istnieje absolutny czas (to znaczy realnie istniejąca "strzałka" czasu wybiegającą w dwóch kierunkach poza TERAZ) i absolutna przestrzeń (jako trójwymiarowa, nieskończona scena zdarzeń dziejących się we wszechświecie). Platon w Parmenidesie jednak konsekwentnie obala taki pogląd i stwierdza, że istnieje tylko TERAZ, w którym jest zmiana. A owa zmiana nie jest ani ruchem ani spoczynkiem - jest przejściem z ruchu do spoczynku i ze spoczynku do ruchu (oczywiście tutaj należy zastosować starożytne kategorie ruchu - por. Arystoteles).
A co jeszcze ciekawsze, współczesna fizyka i kosmologia zdają się potwierdzać tę intuicję.
Autor: Marcin_Kotasiński Dodano: 2011-08-18 20:54:52
@Janeczek
Bardzo ciekawe, bo tego u Platona nie znałem.
„A owa zmiana nie jest ani ruchem ani spoczynkiem - jest przejściem z ruchu do spoczynku i ze spoczynku do ruchu „
To ma związek z samoświadomością, przejściem pomiędzy podmiotem a przedmiotem dokonującym się w akcie refleksji. Kiedy podmiot będąc sobą posiada intuicję własnego istnienia, którą ogląda chcąc poznać siebie w istnieniu i tak dokonuje samouprzedmiotowienia otrzymując stan – przedmiot siebie. Po czym znowu przechodzi w odczuwanie istnienia, co jest ruchem, itd. w nieskończoność. A wszystkie te przejścia następują Teraz, bo nasze podmiotowe postrzeganie jest zawsze teraźniejsze.
Dziękuję za ciekawy i ciepły komentarz, pozdrawiam. :)
Autor: janeczek Dodano: 2011-08-18 21:06:04
I właśnie sam Parmenides coś podobnego miał na myśli zrównując noein z einai. Myśleć = być. Czyli samouprzedmiotowienie dokonuje się w "procesie" rejestracji własnego istnienia.
:)
Autor: Marcin_Kotasiński Dodano: 2011-08-18 22:43:51
Tak i to jest bardzo ciekawe jak w historii filozofii rozwija się nauka o samoświadomości. Parmenides w starożytności zrównał, chyba pierwszy byt z myśleniem, następnie wyraźniejszą intuicję ukazał św Augustyn, ale nie wydobył tego zagadnienia do jawności, co uczynił Kartezjusz. Po nim Kant uczynił z tego regułę filozoficzną swoim przewrotem kopernikańskim – poznanie poznania. Dalej powstał idealizm niemiecki. Ciekawą rzecz zrobił Husserl fenomenologią i … cóż teraz ja to opisuję. :)
Autor: alicefawn Dodano: 2012-11-17 17:45:23
Dzi eki za te ciekawe przemyślenia i dyskusje - bardzo mnie inspirują.
Autor: alicefawn Dodano: 2012-11-17 18:25:01
mogę to skomentować jednym z moich wierszy

Carpe diem II

Smakuj teraźniejszość
chwytaj zmysłami
nieistniejącą pomiędzy
faktami dokonanymi
i marzeniem o jutrze
tkankę
ciepłego złudzenia
że jesteś
napisałam to 18 lipca 2000 Pozdrawiam. AJ