| Autor |
Przed wyborami |
|
|
Tytuł: Przed wyborami
Data dodania: 2011-05-17 16:20:51 |
|
Osobiście jestem wielkim fanem książek w wersji cyfrowej, choć czytnika nie mam i rzadko je czytam w tej formie:))) Sądzę jednak , że to nieunikniona przyszłość słowa hmmm "drukowanego". Magia książki drukowanej trzyma się wciąż silnie, ale nie takie tradycje odchodziły w niebyt. Przypuszczam zresztą, że podobnie jak obecnie, przy pojawieniu się e-książek, pomstowano, gdy gliniane tabliczki zastępowane były przez papirus, a rękopiśmienne inkunabuły przez druk Gutenberga....
Przed zbliżającymi się wyborami przyszło mi jednak do głowy, czynie warto byłoby jakiejś partii podsunąć sprawy e-booków jako sztandarowego pomysłu? Warto się zastanowić,co byłoby, gdyby zamiast mamić dzieciarnię palmtopem dla każdego rozdawanym w szkole za darmo, wszystkim szkrabom podarowano czytniki z e-inkiem? Automatycznie związane byłoby to z koniecznością dostarczenie wszelkich podręczników szkolnych w formie e-booków w cenie rozsądnie skalkulowanej, czyli dużo, dużo niższej niż księgarska. Suma sumarum rodzicom zostałaby w kieszeni kupa forsy, za którą bez problemu mogliby dzieciakom sprawić najbardziej wypasionego kompa. Bo kupowanie co roku do każdej klasy kompletu podręczników... Każdy chyba wie ile to kosztuje, i ile można by zaoszczędzić? Dzieciak z czytnikiem nie miałby też wymówki, że w bibliotece nie było lektury do przerobienia - dostarczane byłyby tak samo jak podręczniki.
Artur Osobiście jestem wielkim fanem książek w wersji cyfrowej, choć czytnika nie mam i rzadko je czytam w tej formie:))) Sądzę jednak , że to nieunikniona przyszłość słowa hmmm "drukowanego". Magia książki drukowanej trzyma się wciąż silnie, ale nie takie tradycje odchodziły w niebyt. Przypuszczam zresztą, że podobnie jak obecnie, przy pojawieniu się e-książek, pomstowano, gdy gliniane tabliczki zastępowane były przez papirus, a rękopiśmienne inkunabuły przez druk Gutenberga....
Przed zbliżającymi się wyborami przyszło mi jednak do głowy, czynie warto byłoby jakiejś partii podsunąć sprawy e-booków jako sztandarowego pomysłu? Warto się zastanowić,co byłoby, gdyby zamiast mamić dzieciarnię palmtopem dla każdego rozdawanym w szkole za darmo, wszystkim szkrabom podarowano czytniki z e-inkiem? Automatycznie związane byłoby to z koniecznością dostarczenie wszelkich podręczników szkolnych w formie e-booków w cenie rozsądnie skalkulowanej, czyli dużo, dużo niższej niż księgarska. Suma sumarum rodzicom zostałaby w kieszeni kupa forsy, za którą bez problemu mogliby dzieciakom sprawić najbardziej wypasionego kompa. Bo kupowanie co roku do każdej klasy kompletu podręczników... Każdy chyba wie ile to kosztuje, i ile można by zaoszczędzić? Dzieciak z czytnikiem nie miałby też wymówki, że w bibliotece nie było lektury do przerobienia - dostarczane byłyby tak samo jak podręczniki.
Artur |
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-05-18 14:48:31 |
|
Czytnik dla szkół to bardzo ciekawy pomysł, jednak pozostaje problem, jak zachęcić wydawnictwa do publikacji podręczników w formie elektronicznej. Wiadomo, że obecnie jest to wielki biznes, zarabiają na tym nie tylko wydawnictwa, ale także księgarnie, a nawet uczniowie - odsprzedając używane podręczniki. I na dodatek, papierowe podręczniki przynoszą cykliczny (roczny) dochód).
Ponadto, wydawnictwa na pewno będą bać się piractwa - wszak elektroniczną książkę (chociażby była zabezpieczona DRM) mimo wszystko łatwiej skopiować niż drukowaną. Czytnik dla szkół to bardzo ciekawy pomysł, jednak pozostaje problem, jak zachęcić wydawnictwa do publikacji podręczników w formie elektronicznej. Wiadomo, że obecnie jest to wielki biznes, zarabiają na tym nie tylko wydawnictwa, ale także księgarnie, a nawet uczniowie - odsprzedając używane podręczniki. I na dodatek, papierowe podręczniki przynoszą cykliczny (roczny) dochód).
Ponadto, wydawnictwa na pewno będą bać się piractwa - wszak elektroniczną książkę (chociażby była zabezpieczona DRM) mimo wszystko łatwiej skopiować niż drukowaną. |
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-05-18 17:26:41 |
|
@: "Czytnik dla szkół to bardzo ciekawy pomysł, jednak pozostaje problem, jak zachęcić wydawnictwa do publikacji podręczników w formie elektronicznej."
Miałem na myśli nie zachęcanie, lecz program ogólnopolski,obligatoryjny dla wszystkich szkół, w ramach systemu edukacji. Jak np. obowiązkowe mundurki szkole. Coś takiego mógłby przeprowadzić tylko rząd, dlatego rzuciłem to w formie postulatu wyborczego, który można by podsunąć jakiejś partii (a najlepiej wszystkim, he, he).
@: "Wiadomo, że obecnie jest to wielki biznes, zarabiają na tym nie tylko wydawnictwa, ale także księgarnie"
Wypadłyby księgarnie, drukarnie i hurtownie z obiegu. Ale równocześnie pieniądz, który wpadał im w łapy pozostałby w rękach rodziców, co pewnie wpłynęłoby na rozwój innych branż.
@: "a nawet uczniowie - odsprzedając używane podręczniki."
No, uczniowie to najwyżej mogą odprzedając, odzyskać część gotówki z kupna nowych podręczników. Zarobkiem to bym tego nie nazwał.
@: "I na dodatek, papierowe podręczniki przynoszą cykliczny (roczny) dochód)."
Owszem, ale jak nie wyrwiemy się zaklętego kręgu myślenia kategoriami zysków wydawców, to wiele się nie zmieni. Akurat w sferze edukacji nie ich zysyk powinien grać jakąkolwiek rolę. Obecnie nadużywają swojej pozycji. Podręczniki są zmieniane często co roku pod ich dyktando tylko po to, żeby nie dopuścić do obrotu podręcznikami używanymi,co im skraca rynek.
To by się udało tylko gdyby nie kierować się kategoriami stricte ekonomicznymi, w każdym razie nie zysk konkretnych wydawnictw stawiając za punkt wyjścia. Przypominam też, że największe wydawnictwo podręcznikowe, WSiP, wciąż jest własnością państwową. Tak silna pozycja byłaby dobrym punktem narzucenia rewolucji e-inkowej, ale to i tak musiałoby się odbyć jako wielki rządowy projekt, a nie inicjatywa jednego,nawet największego wydawnictwa.
@: "Ponadto, wydawnictwa na pewno będą bać się piractwa - wszak elektroniczną książkę (chociażby była zabezpieczona DRM) mimo wszystko łatwiej skopiować niż drukowaną."
Najczęstsza licencja to 6+1. Nie trzeba by nawet piratować, bo uczeń mógłby całkiem legalnie w ramach dozwolonego użytku udostępniać młodszym kolegom dostęp do książki. I bardzo dobrze. Raz jeszcze powtarzam - nie zysk wydawnictwa jest najważniejszy,lecz zmiana mentalności i wprowadzenie nowej technologii. Myślę, że wydawnictwom podręczników zysku i tak by starczyło. Uczeń to najlepszy klient,nawet jak kupi raz na kilka lat kilkanaście książek. Równocześnie dzieciarnia wyposażone urzędowo w czytniki tworzyłaby potężny rynek na e-publikacje wszelkiego rodzaju w ogóle. Także po skończeniu szkoły, bo czym skorupka za młody nasiąknie.... To byłby ten ostateczny zysk - i w wymiarze ekonomicznym i społecznym. Sprawa w sumie prosta do przeprowadzenia, całkowicie realna i pożyteczna, bardziej niż pomysł z rozdawnictwem palmtopów, co było pomysłem jednej z naszych partii.
Artur @: "Czytnik dla szkół to bardzo ciekawy pomysł, jednak pozostaje problem, jak zachęcić wydawnictwa do publikacji podręczników w formie elektronicznej."
Miałem na myśli nie zachęcanie, lecz program ogólnopolski,obligatoryjny dla wszystkich szkół, w ramach systemu edukacji. Jak np. obowiązkowe mundurki szkole. Coś takiego mógłby przeprowadzić tylko rząd, dlatego rzuciłem to w formie postulatu wyborczego, który można by podsunąć jakiejś partii (a najlepiej wszystkim, he, he).
@: "Wiadomo, że obecnie jest to wielki biznes, zarabiają na tym nie tylko wydawnictwa, ale także księgarnie"
Wypadłyby księgarnie, drukarnie i hurtownie z obiegu. Ale równocześnie pieniądz, który wpadał im w łapy pozostałby w rękach rodziców, co pewnie wpłynęłoby na rozwój innych branż.
@: "a nawet uczniowie - odsprzedając używane podręczniki."
No, uczniowie to najwyżej mogą odprzedając, odzyskać część gotówki z kupna nowych podręczników. Zarobkiem to bym tego nie nazwał.
@: "I na dodatek, papierowe podręczniki przynoszą cykliczny (roczny) dochód)."
Owszem, ale jak nie wyrwiemy się zaklętego kręgu myślenia kategoriami zysków wydawców, to wiele się nie zmieni. Akurat w sferze edukacji nie ich zysyk powinien grać jakąkolwiek rolę. Obecnie nadużywają swojej pozycji. Podręczniki są zmieniane często co roku pod ich dyktando tylko po to, żeby nie dopuścić do obrotu podręcznikami używanymi,co im skraca rynek.
To by się udało tylko gdyby nie kierować się kategoriami stricte ekonomicznymi, w każdym razie nie zysk konkretnych wydawnictw stawiając za punkt wyjścia. Przypominam też, że największe wydawnictwo podręcznikowe, WSiP, wciąż jest własnością państwową. Tak silna pozycja byłaby dobrym punktem narzucenia rewolucji e-inkowej, ale to i tak musiałoby się odbyć jako wielki rządowy projekt, a nie inicjatywa jednego,nawet największego wydawnictwa.
@: "Ponadto, wydawnictwa na pewno będą bać się piractwa - wszak elektroniczną książkę (chociażby była zabezpieczona DRM) mimo wszystko łatwiej skopiować niż drukowaną."
Najczęstsza licencja to 6+1. Nie trzeba by nawet piratować, bo uczeń mógłby całkiem legalnie w ramach dozwolonego użytku udostępniać młodszym kolegom dostęp do książki. I bardzo dobrze. Raz jeszcze powtarzam - nie zysk wydawnictwa jest najważniejszy,lecz zmiana mentalności i wprowadzenie nowej technologii. Myślę, że wydawnictwom podręczników zysku i tak by starczyło. Uczeń to najlepszy klient,nawet jak kupi raz na kilka lat kilkanaście książek. Równocześnie dzieciarnia wyposażone urzędowo w czytniki tworzyłaby potężny rynek na e-publikacje wszelkiego rodzaju w ogóle. Także po skończeniu szkoły, bo czym skorupka za młody nasiąknie.... To byłby ten ostateczny zysk - i w wymiarze ekonomicznym i społecznym. Sprawa w sumie prosta do przeprowadzenia, całkowicie realna i pożyteczna, bardziej niż pomysł z rozdawnictwem palmtopów, co było pomysłem jednej z naszych partii.
Artur |
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-05-19 18:49:27 |
|
Przyznam, że pomysł niezły:) Tylko osobiście jestem trochę przeciwko systemowi, w którym wszyscy zrzucają się na coś dla nielicznych.
Bo idąc tym tropem niech rząd później podaruje wszystkim studentom/pielęgniarko/strażakom (skreślić dowolne) rower/tablet/komputer czy cokolwiek innego:))
A zapłacimy za to wszyscy w podatkach:)
Lepiej niech obniżą podatek na ebooki z 23% do 0% a rynek już sam sobie poradzi i wyprze droższe i starsze rozwiązania. Ale to chyba niemożliwe, niestety...
Przyznam, że pomysł niezły:) Tylko osobiście jestem trochę przeciwko systemowi, w którym wszyscy zrzucają się na coś dla nielicznych.
Bo idąc tym tropem niech rząd później podaruje wszystkim studentom/pielęgniarko/strażakom (skreślić dowolne) rower/tablet/komputer czy cokolwiek innego:))
A zapłacimy za to wszyscy w podatkach:)
Lepiej niech obniżą podatek na ebooki z 23% do 0% a rynek już sam sobie poradzi i wyprze droższe i starsze rozwiązania. Ale to chyba niemożliwe, niestety...
|
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-05-19 20:26:32 |
|
@: "Tylko osobiście jestem trochę przeciwko systemowi, w którym wszyscy zrzucają się na coś dla nielicznych."
Tak czy owak i tak się zrzucamy. Na tym polega istnienie państwa. Inaczej po co one w ogóle byłoby potrzebne? A w przypadku systemu edukacji zrzucamy się nie na nielicznych, lecz inwestujemy po prostu w siebie. Do szkoły każdy chodzi.
@: "Bo idąc tym tropem niech rząd później podaruje wszystkim studentom/pielęgniarko/strażakom (skreślić dowolne) rower/tablet/komputer czy cokolwiek innego:))"
To już demagogia. Nie chodzi o darowywanie dla darowywania, ale po to, żeby to czemuś służyło, coś upraszczało, coś pchało do przodu.
@: "A zapłacimy za to wszyscy w podatkach:)"
Tak, ale policz, ile każdemu zostałoby w kieszeni, gdyby nie był zmuszony kupować co roku dziecku kompletu książek do każdej klasy? Przy założeniu oczywiście, że -ebook będzie kosztował ok. 20-30 proc książki drukowanej, bo na oko tyle powinien. Jeśli będzie jak obecnie, że e-book kosztuje prawie tyle samo, co tradycyjna książka, to sprawa w ogóle jest skazana na porażkę. Sprawa e-booków.
@: "Lepiej niech obniżą podatek na ebooki z 23% do 0% a rynek już sam sobie poradzi i wyprze droższe i starsze rozwiązania. Ale to chyba niemożliwe, niestety..."
Obniżka VAT-u moim zdaniem nic nie da. Bo w Polsce po prostu zanikł zwyczaj czytania książek i e-booki tego nie zmienią. Trzeba pracy od podstaw, wychowywania od maleńkości. E-booki mają tę dobrą stronę, że mogą być tanie i to jest szansa. Ale obecne ceny czytników są za wysokie (bo czytanie na monitorze kompa uważam za ślepą uliczkę) inawet zerowy VAT wiele nie zmieni. Ceny w okolicy 1 tys. zł za czytnik z góry skazują wszystko na przegraną. Nawet 300 zł to dużo. To równowartość ok. dziesięciu książek drukowanych. Ile jest w Polsce osób, które czyta 10 i więcej książek na rok? Nie wiem, ale sądzę, że nikły ułamek procenta. I dla nich nawet propozycja czytnika za 300 zł jest kontrowersyjna. A dla tych, co czytają 1-2 w roku to w ogóle żaden interes ani poważna oferta. Cała sztuka polega na rozbudzeniu miłości do czytania, co przy połączeniu darmowych czytników w szkołach dla każdego, przede wszystkim do podręczników i lektur, a równocześnie bogatej ofercie innych e-booków (TANICH!) dawałoby szansę na podwyższenie średniej czytelnictwa, co dopiero jest szansą na rozwój tego rynku. Inaczej tak e-booki jak czytniki będą tylko snobistycznym gadżetem bez wielkiego znaczenia dla książek. Po okresie zachłyśnięcia mogą zniknąć jak św.pamięci pagery.
Być może jakimś rozwiązaniem byłby też czytnik za symboliczną złotówkę, jak komórka, pod warunkiem podpisania umowy na np. czteroletni abonament, w ramach którego użytkownik kupi e-książek za określoną kwotę. Ale najpierw musiałyby powstać potężne e-księgarnnie z atrakcyjną ofertą e-booków. Ciekawe jak wyglądałaby wojna taryfowa?:))
Artur
@: "Tylko osobiście jestem trochę przeciwko systemowi, w którym wszyscy zrzucają się na coś dla nielicznych."
Tak czy owak i tak się zrzucamy. Na tym polega istnienie państwa. Inaczej po co one w ogóle byłoby potrzebne? A w przypadku systemu edukacji zrzucamy się nie na nielicznych, lecz inwestujemy po prostu w siebie. Do szkoły każdy chodzi.
@: "Bo idąc tym tropem niech rząd później podaruje wszystkim studentom/pielęgniarko/strażakom (skreślić dowolne) rower/tablet/komputer czy cokolwiek innego:))"
To już demagogia. Nie chodzi o darowywanie dla darowywania, ale po to, żeby to czemuś służyło, coś upraszczało, coś pchało do przodu.
@: "A zapłacimy za to wszyscy w podatkach:)"
Tak, ale policz, ile każdemu zostałoby w kieszeni, gdyby nie był zmuszony kupować co roku dziecku kompletu książek do każdej klasy? Przy założeniu oczywiście, że -ebook będzie kosztował ok. 20-30 proc książki drukowanej, bo na oko tyle powinien. Jeśli będzie jak obecnie, że e-book kosztuje prawie tyle samo, co tradycyjna książka, to sprawa w ogóle jest skazana na porażkę. Sprawa e-booków.
@: "Lepiej niech obniżą podatek na ebooki z 23% do 0% a rynek już sam sobie poradzi i wyprze droższe i starsze rozwiązania. Ale to chyba niemożliwe, niestety..."
Obniżka VAT-u moim zdaniem nic nie da. Bo w Polsce po prostu zanikł zwyczaj czytania książek i e-booki tego nie zmienią. Trzeba pracy od podstaw, wychowywania od maleńkości. E-booki mają tę dobrą stronę, że mogą być tanie i to jest szansa. Ale obecne ceny czytników są za wysokie (bo czytanie na monitorze kompa uważam za ślepą uliczkę) inawet zerowy VAT wiele nie zmieni. Ceny w okolicy 1 tys. zł za czytnik z góry skazują wszystko na przegraną. Nawet 300 zł to dużo. To równowartość ok. dziesięciu książek drukowanych. Ile jest w Polsce osób, które czyta 10 i więcej książek na rok? Nie wiem, ale sądzę, że nikły ułamek procenta. I dla nich nawet propozycja czytnika za 300 zł jest kontrowersyjna. A dla tych, co czytają 1-2 w roku to w ogóle żaden interes ani poważna oferta. Cała sztuka polega na rozbudzeniu miłości do czytania, co przy połączeniu darmowych czytników w szkołach dla każdego, przede wszystkim do podręczników i lektur, a równocześnie bogatej ofercie innych e-booków (TANICH!) dawałoby szansę na podwyższenie średniej czytelnictwa, co dopiero jest szansą na rozwój tego rynku. Inaczej tak e-booki jak czytniki będą tylko snobistycznym gadżetem bez wielkiego znaczenia dla książek. Po okresie zachłyśnięcia mogą zniknąć jak św.pamięci pagery.
Być może jakimś rozwiązaniem byłby też czytnik za symboliczną złotówkę, jak komórka, pod warunkiem podpisania umowy na np. czteroletni abonament, w ramach którego użytkownik kupi e-książek za określoną kwotę. Ale najpierw musiałyby powstać potężne e-księgarnnie z atrakcyjną ofertą e-booków. Ciekawe jak wyglądałaby wojna taryfowa?:))
Artur
|
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-05-20 12:23:05 |
|
Chyba nie jest tak najgorzej z tym czytaniem jeszcze, wg badań gemiusa nie pamiętam linku, ale ok 30% internautów w polsce czyta książki. Czyli obniżenie cen może podniosłoby statystyki do 50%? A to już wynik przyzwoity:) Chyba nie jest tak najgorzej z tym czytaniem jeszcze, wg badań gemiusa nie pamiętam linku, ale ok 30% internautów w polsce czyta książki. Czyli obniżenie cen może podniosłoby statystyki do 50%? A to już wynik przyzwoity:) |
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-05-20 13:23:26 |
|
To co podajesz to jest właśnie skala tragedii poziomu czytelnictwa. Na początku lat 90' czytało 72 proc Polaków. Oznacza to, że rozwój Internetu oraz pojawienie się e-booków niczego nie zmieniło, a być może ma jakiś wpływ na to zjawisko równi pochyłej.
"Aż 56% Polaków nie zagląda do żadnych książek, nawet kucharskich czy słowników. 46% nie czyta choćby krótszych tekstów, artykułów lub opowiadań. Książek nie czytają nawet najlepiej wykształceni.
Wyniki badań czytelnictwa za rok 2010, przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową i TNS OBOP, nie podnoszą na duchu - mówi dyrektor BN dr Tomasz Makowski - szczególnie niepokoi fakt, że aż 20% osób z wyższym wykształceniem - czyli tych, którzy nas uczą, leczą, budują nam domy i mosty - w ogóle nie czyta, a więc nie podnosi i nie aktualizuje swoich kwalifikacji zawodowych.
Tegoroczne badanie pokazuje, że czytelnictwo w naszym kraju stoi nadal na bardzo niskim poziomie. Jakikolwiek kontakt z dowolną książką (także poradnikiem, albumem, książką umieszczoną w Internecie) w roku 2010 deklaruje zaledwie 44% badanych. W porównywalnych badaniach przeprowadzanych w Czechach i Francji liczby te wynoszą odpowiednio 83 i 69%. Kolejne zadane pytanie wykazało, że aż 46% badanych Polaków w ciągu ostatniego miesiąca nie przeczytało nie tylko książki, ale nawet dłuższego niż 3 strony artykułu czy opowiadania, choćby w Internecie.
Przeprowadzone badania dostarczają szczegółowych danych na temat społecznego zasięgu książki w różnych grupach, zależnie od wykształcenia, statusu materialnego czy miejsca zamieszkania. Po raz pierwszy zadano również pytanie o lekturę tekstu dłuższego niż 3 strony maszynopisu w przeciągu ostatniego miesiąca (np. artykułu, opowiadania, także w Internecie). To właśnie takie uszczegółowione badanie pozwoliło na odkrycie grupy 20% absolwentów wyższych uczelni oraz 27% uczniów i studentów nieczytających praktycznie nic. Tak dokładne informacje pozwalają zaplanować program działań mających na celu poprawę sytuacji. Pewne jest, że działania takie, również te już podejmowane, zarówno przez instytucje państwowe jak i organizacje pozarządowe, muszą być konsekwentne i systematyczne."
To są dane z początku roku z badań przeprowadzanych przez Bibliotekę Narodową. 42-procentowy poziom czytelnictwa osiągnięto zaś tylko dzięki uznaniu za czytanie kontaku ze słownikami, książkami kucharskimi i albumami, które we wcześniejszych badaniach nie były traktowane jako składnik poziomu czytelnictwa. Sięgniemy dna, jeśli za kontakt z książką uznane zostanie zapoznawanie się z książką telefoniczną, katalogami biur wycieczkowych i instrukcjami obsługi komórek.... Warto prześledzić publikowane przez BN szczegółowe wykresy i zestawienia:
http://www.bn.org.pl/aktualnosci/230-z-czytelnictwem-nadal-zle---raport-z-badan-biblioteki-narodowej.html
Artur
To co podajesz to jest właśnie skala tragedii poziomu czytelnictwa. Na początku lat 90' czytało 72 proc Polaków. Oznacza to, że rozwój Internetu oraz pojawienie się e-booków niczego nie zmieniło, a być może ma jakiś wpływ na to zjawisko równi pochyłej.
"Aż 56% Polaków nie zagląda do żadnych książek, nawet kucharskich czy słowników. 46% nie czyta choćby krótszych tekstów, artykułów lub opowiadań. Książek nie czytają nawet najlepiej wykształceni.
Wyniki badań czytelnictwa za rok 2010, przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową i TNS OBOP, nie podnoszą na duchu - mówi dyrektor BN dr Tomasz Makowski - szczególnie niepokoi fakt, że aż 20% osób z wyższym wykształceniem - czyli tych, którzy nas uczą, leczą, budują nam domy i mosty - w ogóle nie czyta, a więc nie podnosi i nie aktualizuje swoich kwalifikacji zawodowych.
Tegoroczne badanie pokazuje, że czytelnictwo w naszym kraju stoi nadal na bardzo niskim poziomie. Jakikolwiek kontakt z dowolną książką (także poradnikiem, albumem, książką umieszczoną w Internecie) w roku 2010 deklaruje zaledwie 44% badanych. W porównywalnych badaniach przeprowadzanych w Czechach i Francji liczby te wynoszą odpowiednio 83 i 69%. Kolejne zadane pytanie wykazało, że aż 46% badanych Polaków w ciągu ostatniego miesiąca nie przeczytało nie tylko książki, ale nawet dłuższego niż 3 strony artykułu czy opowiadania, choćby w Internecie.
Przeprowadzone badania dostarczają szczegółowych danych na temat społecznego zasięgu książki w różnych grupach, zależnie od wykształcenia, statusu materialnego czy miejsca zamieszkania. Po raz pierwszy zadano również pytanie o lekturę tekstu dłuższego niż 3 strony maszynopisu w przeciągu ostatniego miesiąca (np. artykułu, opowiadania, także w Internecie). To właśnie takie uszczegółowione badanie pozwoliło na odkrycie grupy 20% absolwentów wyższych uczelni oraz 27% uczniów i studentów nieczytających praktycznie nic. Tak dokładne informacje pozwalają zaplanować program działań mających na celu poprawę sytuacji. Pewne jest, że działania takie, również te już podejmowane, zarówno przez instytucje państwowe jak i organizacje pozarządowe, muszą być konsekwentne i systematyczne."
To są dane z początku roku z badań przeprowadzanych przez Bibliotekę Narodową. 42-procentowy poziom czytelnictwa osiągnięto zaś tylko dzięki uznaniu za czytanie kontaku ze słownikami, książkami kucharskimi i albumami, które we wcześniejszych badaniach nie były traktowane jako składnik poziomu czytelnictwa. Sięgniemy dna, jeśli za kontakt z książką uznane zostanie zapoznawanie się z książką telefoniczną, katalogami biur wycieczkowych i instrukcjami obsługi komórek.... Warto prześledzić publikowane przez BN szczegółowe wykresy i zestawienia:
http://www.bn.org.pl/aktualnosci/230-z-czytelnictwem-nadal-zle---raport-z-badan-biblioteki-narodowej.html
Artur
|
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-05-24 22:13:01 |
|
No cóż tych danych nie znałem... ciężko patrzeć na to pozytywnie. Ale dalej nie sądzę, żeby rozdawanie czegokolwiek zwiększyło czytelnictwo. Jest to raczej kultura wychowania moim zdaniem i płacenie komuś (rozdawanie) jest działaniem krótko falowym.
Z drugiej strony ciężko wymyślić dobry program zachęcający No cóż tych danych nie znałem... ciężko patrzeć na to pozytywnie. Ale dalej nie sądzę, żeby rozdawanie czegokolwiek zwiększyło czytelnictwo. Jest to raczej kultura wychowania moim zdaniem i płacenie komuś (rozdawanie) jest działaniem krótko falowym.
Z drugiej strony ciężko wymyślić dobry program zachęcający |
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-06-25 12:56:45 |
|
My tu gadu, gadu, okopywanie się na pozycjach ideologicznych, a tymczasem Amerykanie, którzy świetnie potrafią policzyć, co się opłaca, a co nie, zamiast gadać, robią to:
"Wykorzystywanie elektronicznych książek oraz mobilnych urządzeń do ich obsługi w edukacji staje się powoli standardem, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych. E-podręczniki można tam znaleźć na wszystkich etapach nauki, od podstawówki po uczelnie, które szczególnie chętnie z nich korzystają. Brak jednak wciąż ujednoliconego programu oświatowego, który korzystałby z dobrodziejstw ebooków. Przynajmniej na szczeblu federalnym, gdyż stan Floryda właśnie taki system tworzy.
Gubernator Florydy i jego administracja postanowili wprowadzić stanową oświatę w XXI wiek. Zgodnie z nowym programem edukacyjnym- Florida Education Finance Program, z połączenia lokalnych i stanowych funduszy mają zostać sfinansowane czytniki, które mają trafić do każdej publicznej szkoły, do każdej klasy, jak Floryda długa i szeroka. Szkolne dystrykty dostaną swobodę w wyborze rodzaju i typu sprzętu, po to, aby jak najlepiej zoptymalizować jego wykorzystanie w danych placówkach.
Jak wskazują pomysłodawcy projektu, koszty wyposażenia szkół w e-readery i dostarczenie na nie ebooków nie będą wyższe niż obecny zakup i magazynowanie papierowych podręczników. Wprawdzie przedstawiciele tej branży twierdzą, że wysokie koszty podręczników wynikają raczej z natury treści niż z formatu, niemniej jednak AAP oficjalnie wsparło działania gubernatora Ricka Scotta.
Trudno się temu dziwić. Jeżeli plan wejdzie w życie, to placówki szkolne Florydy staną się w pełni zdigitalizowane, a uczniowie dostaną do swojej dyspozycji czytniki i elektroniczne podręczniki. Nie jest to jednak tylko kwestia technicznego dostosowania szkół do wymogów cyfrowej edukacji. Jest to również pierwszy krok na drodze do całkowitego przekształcenia sposobu myślenia o szkole i nauczaniu. W rezultacie, już wkrótce, pojawi się pierwsze pokolenie, które będzie miało za sobą naukę z ebooków, które uczyło się na tabletach i czytnikach. Czy dzięki temu lepiej będzie dostosowane do wymogów nowoczesnej gospodarki, czy zmieni się charakter i profil umiejętności, jakie nabędzie? Zapewne tak, pytanie, jakie zdolności zaczną zanikać w trakcie tego procesu?
Choć zadajemy te pytania już teraz, to na odpowiedzi przyjdzie nam poczekać jeszcze wiele lat. Niemniej jednak nie ulega żadnym wątpliwościom fakt, że obserwujemy właśnie proces, w którym sposób nauczania, który pamiętamy z czasów naszej własnej edukacji szkolnej, przechodzi powoli do historii. Na razie te zmiany są ostrożne i ograniczone przestrzennie. Jednak już wkrótce staną się powszechne i nabiorą globalnego charakteru. Dotrą więc również do Polski. Czy nasz rodzimy system oświaty gotowy jest na zmiany?"
http://literalubicyfre.pl/2011/06/25/czytnik-w-kazdej-szkole-czyli-edukacja-przyszlosci-juz-teraz/#more-2105 My tu gadu, gadu, okopywanie się na pozycjach ideologicznych, a tymczasem Amerykanie, którzy świetnie potrafią policzyć, co się opłaca, a co nie, zamiast gadać, robią to:
"Wykorzystywanie elektronicznych książek oraz mobilnych urządzeń do ich obsługi w edukacji staje się powoli standardem, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych. E-podręczniki można tam znaleźć na wszystkich etapach nauki, od podstawówki po uczelnie, które szczególnie chętnie z nich korzystają. Brak jednak wciąż ujednoliconego programu oświatowego, który korzystałby z dobrodziejstw ebooków. Przynajmniej na szczeblu federalnym, gdyż stan Floryda właśnie taki system tworzy.
Gubernator Florydy i jego administracja postanowili wprowadzić stanową oświatę w XXI wiek. Zgodnie z nowym programem edukacyjnym- Florida Education Finance Program, z połączenia lokalnych i stanowych funduszy mają zostać sfinansowane czytniki, które mają trafić do każdej publicznej szkoły, do każdej klasy, jak Floryda długa i szeroka. Szkolne dystrykty dostaną swobodę w wyborze rodzaju i typu sprzętu, po to, aby jak najlepiej zoptymalizować jego wykorzystanie w danych placówkach.
Jak wskazują pomysłodawcy projektu, koszty wyposażenia szkół w e-readery i dostarczenie na nie ebooków nie będą wyższe niż obecny zakup i magazynowanie papierowych podręczników. Wprawdzie przedstawiciele tej branży twierdzą, że wysokie koszty podręczników wynikają raczej z natury treści niż z formatu, niemniej jednak AAP oficjalnie wsparło działania gubernatora Ricka Scotta.
Trudno się temu dziwić. Jeżeli plan wejdzie w życie, to placówki szkolne Florydy staną się w pełni zdigitalizowane, a uczniowie dostaną do swojej dyspozycji czytniki i elektroniczne podręczniki. Nie jest to jednak tylko kwestia technicznego dostosowania szkół do wymogów cyfrowej edukacji. Jest to również pierwszy krok na drodze do całkowitego przekształcenia sposobu myślenia o szkole i nauczaniu. W rezultacie, już wkrótce, pojawi się pierwsze pokolenie, które będzie miało za sobą naukę z ebooków, które uczyło się na tabletach i czytnikach. Czy dzięki temu lepiej będzie dostosowane do wymogów nowoczesnej gospodarki, czy zmieni się charakter i profil umiejętności, jakie nabędzie? Zapewne tak, pytanie, jakie zdolności zaczną zanikać w trakcie tego procesu?
Choć zadajemy te pytania już teraz, to na odpowiedzi przyjdzie nam poczekać jeszcze wiele lat. Niemniej jednak nie ulega żadnym wątpliwościom fakt, że obserwujemy właśnie proces, w którym sposób nauczania, który pamiętamy z czasów naszej własnej edukacji szkolnej, przechodzi powoli do historii. Na razie te zmiany są ostrożne i ograniczone przestrzennie. Jednak już wkrótce staną się powszechne i nabiorą globalnego charakteru. Dotrą więc również do Polski. Czy nasz rodzimy system oświaty gotowy jest na zmiany?"
http://literalubicyfre.pl/2011/06/25/czytnik-w-kazdej-szkole-czyli-edukacja-przyszlosci-juz-teraz/#more-2105 |
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-07-11 11:59:06 |
|
To samo w Korei Południowej:
"Ministerstwo Oświaty Korei Południowej ogłosiło program Smart Education, który przewiduje po 2015 r. całkowite przejście z papierowych na elektroniczne podręczniki - poinformował magazyn New Scientist.
Korea Południowa będzie pierwszym krajem świata, w którym wszystkie podręczniki papierowe zostaną zastąpione e-bookami, czyli książkami elektronicznymi. Wszystkie dzieci rozpoczynające naukę - poczynając od szczebla podstawowego - zostaną zaopatrzone w tablety, czyli komputery przenośne z ekranem dotykowym. Wyświetlane na nich będą elektroniczne wersje podręczników szkolnych, które zastąpią całkowicie książki papierowe.
Jest to główny cel programu Smart Education, ogłoszonego przez Ministerstwo Oświaty Korei Południowej. Kosztem 2 mld dol. mają zostać przekształcone do postaci cyfrowej wszystkie zaakceptowane przez resort oświaty podręczniki do szkoły podstawowej i gimnazjum. Będą one zapisane w formacie, który przy zachowaniu układu graficznego, tekstowego i formatowania umożliwi odtwarzanie na jak największej liczbie urządzeń przenośnych, takich jak tablety, notebooki, netbooki, iPady, komputery, tablice interaktywne, a nawet zaawansowane smartfony.
W ramach programu wszystkie klasy mają być także usieciowione. Po podłączeniu tabletów uczniów do sieci bezprzewodowej, nauczyciel będzie wyświetlał istotne dla lekcji treści w ich podręcznikach, pokazywał ważne akapity, przedstawiał na tablicy interaktywnej grafiki, filmy oraz prezentacje związane z tematem.
Lekcje będą przeprowadzane częściowo metodą e-learningu, co pozwoli na uczestniczenie w lekcji zdalnie dzieciom, które nie mogły przyjść do szkoły powodu choroby czy złej pogody (częsty powód nieobecności jesienią i zimą na wsi południowokoreańskiej).
Dzieci otrzymają na okres nauki własne tablety. Umożliwią one naukę nastolatkom z zaburzeniami lub dotkniętymi kalectwem - będą wyposażone w mechanizm rozpoznawania ruchu gałek ocznych lub sterowania głosem.
Poza Południową Koreą próby digitalizacji podręczników i materiałów do nauki szkolnej podejmowane są m.in. Japonia, USA, Szwecja, Francja. Jednak żaden resort oświaty nie zdecydował się do tej pory na pełną digitalizację podręczników szkolnych na podstawowym szczeblu nauczania."
http://wiadomosci.onet.pl/nauka/koniec-z-ksiazkami-w-szkole-rewolucja-w-korei,1,4788368,wiadomosc.html To samo w Korei Południowej:
"Ministerstwo Oświaty Korei Południowej ogłosiło program Smart Education, który przewiduje po 2015 r. całkowite przejście z papierowych na elektroniczne podręczniki - poinformował magazyn New Scientist.
Korea Południowa będzie pierwszym krajem świata, w którym wszystkie podręczniki papierowe zostaną zastąpione e-bookami, czyli książkami elektronicznymi. Wszystkie dzieci rozpoczynające naukę - poczynając od szczebla podstawowego - zostaną zaopatrzone w tablety, czyli komputery przenośne z ekranem dotykowym. Wyświetlane na nich będą elektroniczne wersje podręczników szkolnych, które zastąpią całkowicie książki papierowe.
Jest to główny cel programu Smart Education, ogłoszonego przez Ministerstwo Oświaty Korei Południowej. Kosztem 2 mld dol. mają zostać przekształcone do postaci cyfrowej wszystkie zaakceptowane przez resort oświaty podręczniki do szkoły podstawowej i gimnazjum. Będą one zapisane w formacie, który przy zachowaniu układu graficznego, tekstowego i formatowania umożliwi odtwarzanie na jak największej liczbie urządzeń przenośnych, takich jak tablety, notebooki, netbooki, iPady, komputery, tablice interaktywne, a nawet zaawansowane smartfony.
W ramach programu wszystkie klasy mają być także usieciowione. Po podłączeniu tabletów uczniów do sieci bezprzewodowej, nauczyciel będzie wyświetlał istotne dla lekcji treści w ich podręcznikach, pokazywał ważne akapity, przedstawiał na tablicy interaktywnej grafiki, filmy oraz prezentacje związane z tematem.
Lekcje będą przeprowadzane częściowo metodą e-learningu, co pozwoli na uczestniczenie w lekcji zdalnie dzieciom, które nie mogły przyjść do szkoły powodu choroby czy złej pogody (częsty powód nieobecności jesienią i zimą na wsi południowokoreańskiej).
Dzieci otrzymają na okres nauki własne tablety. Umożliwią one naukę nastolatkom z zaburzeniami lub dotkniętymi kalectwem - będą wyposażone w mechanizm rozpoznawania ruchu gałek ocznych lub sterowania głosem.
Poza Południową Koreą próby digitalizacji podręczników i materiałów do nauki szkolnej podejmowane są m.in. Japonia, USA, Szwecja, Francja. Jednak żaden resort oświaty nie zdecydował się do tej pory na pełną digitalizację podręczników szkolnych na podstawowym szczeblu nauczania."
http://wiadomosci.onet.pl/nauka/koniec-z-ksiazkami-w-szkole-rewolucja-w-korei,1,4788368,wiadomosc.html |
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-07-20 21:20:18 |
|
No i proszę:
"Podręczniki szkolne mają być wydawane w formie papierowej wraz z towarzyszącą jej formą elektroniczną. Dzisiaj MEN skierował rozporządzenie w tej sprawie do konsultacji społecznych. W ten sposób resort edukacji chce odciążyć tornistry uczniów.
Projekt nowelizacji rozporządzenia MEN, który trafił do konsultacji społecznych, wprowadza obowiązek opracowywania przez wydawców podręcznika w formie elektronicznej np. w postaci tzw. e-booka.
Oznacza to, że podręczniki mają być wydawane w formie papierowej wraz z towarzyszącą jej formą elektroniczną lub wyłącznie w formie elektronicznej. - Tylko materiały edukacyjne dla klas I-III szkoły podstawowej, ze względu na specyfikę tego etapu edukacji, będą mogły być wydane wyłącznie w formie papierowej - informuje na swojej stronie internetowej resort edukacji.
MEN zaznacza, że forma elektroniczna podręcznika powinna być tożsama pod względem treści z formą papierową. - Dzięki takiemu rozwiązaniu uczeń będzie mógł nabyć, wybrany uprzednio przez nauczyciela, podręcznik w formie papierowej lub w formie elektronicznej, w zależności od własnych preferencji, ceny podręcznika oraz posiadania dostępu do urządzeń umożliwiających korzystanie z określonej elektronicznej formy podręcznika - informuje resort edukacji.
Po wejściu rozporządzenia w życie podręczniki będą mogły być dopuszczane do użytku szkolnego w następujących formach: w formie papierowej i stanowiącej jej odpowiednik formie elektronicznej (obie będą podlegały jednoczesnemu dopuszczeniu do użytku szkolnego), tylko w formie papierowej (dotyczy podręczników wykorzystywanych w nauczaniu początkowym), tylko w formie elektronicznej.
Zgodnie z dotychczas obowiązującymi przepisami, podręczniki były dopuszczane do użytku szkolnego w formie papierowej. W 2009 r. MEN dopuścił możliwość wydawania podręczników w wersji elektronicznej. Jak informuje resort, do tej pory wydawcy opublikowali w formie elektronicznej kilkadziesiąt podręczników.
Według MEN, nowe przepisy umożliwią wydawcom uzupełnienie oferty o elektroniczne formy już używanych w szkołach podręczników. W nowelizacji rozporządzenia resort chce także ograniczyć wydawanie co roku nowszych wersji podręcznika, które nie różnią się zasadniczo od wersji poprzedniej. Jeżeli nowy podręcznik nie zmienił się w części większej niż 20 proc. objętości, wówczas wydawca uzyska możliwość dopuszczenia go do użytku szkolnego dopiero po trzech latach.
Resort edukacji zauważa, że komputer oraz technologie informacyjne i komunikacyjne towarzyszą edukacji już od ponad 10 lat. Przywołuje dane GUS z 2010 r., zgodnie z którymi ponad 90 proc. gospodarstw domowych z dziećmi w wieku poniżej 16 lat posiada w domu komputer, w tym 83 proc. ma dostęp do internetu. - Korzystanie z nowych technologii i internetu jest dla dużej części uczniów codziennością - komentuje dane GUS MEN."
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/bedzie-rewolucja-w-szkolnych-podrecznikach,1,4798560,wiadomosc.html No i proszę:
"Podręczniki szkolne mają być wydawane w formie papierowej wraz z towarzyszącą jej formą elektroniczną. Dzisiaj MEN skierował rozporządzenie w tej sprawie do konsultacji społecznych. W ten sposób resort edukacji chce odciążyć tornistry uczniów.
Projekt nowelizacji rozporządzenia MEN, który trafił do konsultacji społecznych, wprowadza obowiązek opracowywania przez wydawców podręcznika w formie elektronicznej np. w postaci tzw. e-booka.
Oznacza to, że podręczniki mają być wydawane w formie papierowej wraz z towarzyszącą jej formą elektroniczną lub wyłącznie w formie elektronicznej. - Tylko materiały edukacyjne dla klas I-III szkoły podstawowej, ze względu na specyfikę tego etapu edukacji, będą mogły być wydane wyłącznie w formie papierowej - informuje na swojej stronie internetowej resort edukacji.
MEN zaznacza, że forma elektroniczna podręcznika powinna być tożsama pod względem treści z formą papierową. - Dzięki takiemu rozwiązaniu uczeń będzie mógł nabyć, wybrany uprzednio przez nauczyciela, podręcznik w formie papierowej lub w formie elektronicznej, w zależności od własnych preferencji, ceny podręcznika oraz posiadania dostępu do urządzeń umożliwiających korzystanie z określonej elektronicznej formy podręcznika - informuje resort edukacji.
Po wejściu rozporządzenia w życie podręczniki będą mogły być dopuszczane do użytku szkolnego w następujących formach: w formie papierowej i stanowiącej jej odpowiednik formie elektronicznej (obie będą podlegały jednoczesnemu dopuszczeniu do użytku szkolnego), tylko w formie papierowej (dotyczy podręczników wykorzystywanych w nauczaniu początkowym), tylko w formie elektronicznej.
Zgodnie z dotychczas obowiązującymi przepisami, podręczniki były dopuszczane do użytku szkolnego w formie papierowej. W 2009 r. MEN dopuścił możliwość wydawania podręczników w wersji elektronicznej. Jak informuje resort, do tej pory wydawcy opublikowali w formie elektronicznej kilkadziesiąt podręczników.
Według MEN, nowe przepisy umożliwią wydawcom uzupełnienie oferty o elektroniczne formy już używanych w szkołach podręczników. W nowelizacji rozporządzenia resort chce także ograniczyć wydawanie co roku nowszych wersji podręcznika, które nie różnią się zasadniczo od wersji poprzedniej. Jeżeli nowy podręcznik nie zmienił się w części większej niż 20 proc. objętości, wówczas wydawca uzyska możliwość dopuszczenia go do użytku szkolnego dopiero po trzech latach.
Resort edukacji zauważa, że komputer oraz technologie informacyjne i komunikacyjne towarzyszą edukacji już od ponad 10 lat. Przywołuje dane GUS z 2010 r., zgodnie z którymi ponad 90 proc. gospodarstw domowych z dziećmi w wieku poniżej 16 lat posiada w domu komputer, w tym 83 proc. ma dostęp do internetu. - Korzystanie z nowych technologii i internetu jest dla dużej części uczniów codziennością - komentuje dane GUS MEN."
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/bedzie-rewolucja-w-szkolnych-podrecznikach,1,4798560,wiadomosc.html |
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-08-02 10:10:22 |
|
Może w końcu coś się ruszy, bo jest to ciekawy krok. Może w końcu coś się ruszy, bo jest to ciekawy krok. |
|
|
Tytuł: Re: Przed wyborami
Data dodania: 2011-08-05 16:44:45 |
|
No to żegnajcie księgarnie... Z drugiej strony teraz nikt w klasie nie będzie miał wymówki, że zapomniał książki. Nauczyciel od razu powie kup sobie online:DD
Swoją drogą ciekawe o ile spadnie sprzedaż podręczników, bo nie wierze, że dzieciaki nie będą tego kopiować. Więc proponuje pójść o krok dalej i zrobić bezpłatne podręczniki... 1 dobry podręcznik dla wszystkich za darmo! Chyba kiedyś tak było za PRL:) ale moge się mylić bo za młody jestem:)) No to żegnajcie księgarnie... Z drugiej strony teraz nikt w klasie nie będzie miał wymówki, że zapomniał książki. Nauczyciel od razu powie kup sobie online:DD
Swoją drogą ciekawe o ile spadnie sprzedaż podręczników, bo nie wierze, że dzieciaki nie będą tego kopiować. Więc proponuje pójść o krok dalej i zrobić bezpłatne podręczniki... 1 dobry podręcznik dla wszystkich za darmo! Chyba kiedyś tak było za PRL:) ale moge się mylić bo za młody jestem:)) |